Mizerski na bis
Paraliż sędziego Pszczółkowskiego
Przykładem znęcania się prezesa Trybunału Konstytucyjnego nad popieranym przez PiS sędzią Pszczółkowskim było wyznaczenie go do przewodniczenia składowi sędziowskiemu.
Polityka

Prezes Rzepliński pogwałcił w ten sposób prawo Pszczółkowskiego do bycia sędzią TK i pobierania z tego tytułu wynagrodzenia, a jednocześnie nieuznawania wyroków wydawanych przez ten Trybunał. Do nieuznawania tych wyroków zobowiązali Pszczółkowskiego: suweren, prezydent Duda oraz Beata Szydło, która nie może ich również publikować. Jedyne wyroki, które prezydent Duda uznaje i które Beata Szydło może publikować, to wyroki wydawane w różnych sprawach przez prezesa Kaczyńskiego.

Jakiś czas temu prezes Kaczyński wydał wyrok, że sędzia Pszczółkowski ma zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, a prezydent Duda ma go w nocy zaprzysiąc. Z tym że w wyroku prezesa nie było ani słowa o tym, że sędzia Pszczółkowski ma uczestniczyć jako przewodniczący w wydawaniu wyroków TK. Dlatego fakt przewodzenia przez Pszczółkowskiego składowi TK trzeba uznać za działanie rażąco niezgodne z orzecznictwem Jarosława Kaczyńskiego. Można zapytać, czy w tej sytuacji orzeczenie składu, któremu przewodniczył Pszczółkowski, jest ważne? Osobiście uważam, że jest bardzo ważne, zwłaszcza dla relacji Pszczółkowskiego z Kaczyńskim.

Przyznam, że wysoko oceniam plan sędziego polegający na tym, że po objęciu przewodnictwa składu sędziowskiego doprowadził on do wydania orzeczenia, pod którym się podpisał, a następnie się z tym orzeczeniem nie zgodził i uznał je za nieważne, bo podjęte „w sprzeczności z przepisami ustawy”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj