Przy-PISy Redaktora Naczelnego
Szczyt i wstyd
Polacy, zwłaszcza o orientacji niepisowskiej, mieli w dniach zjazdu warszawskiego liczne powody do zażenowania.

Czasami publicyści mają szczęście znaleźć frazę, która staje się znakiem czasu, przechodzi do języka polityki i historii. Takie: „4 czerwca skończył się w Polsce komunizm”, „Wasz prezydent, nasz premier”, „Coś pękło, coś się skończyło”, „Polityka ciepłej wody w kranie” – było tego trochę. I oto jest nowa fraza, właśnie wymyślona przez znanego i aktywnego autora, socjologa, współpracownika m.in. POLITYKI. Odkąd się pojawiła na firmowym blogu autora, idzie jak burza przez internet. Ma już tysiące komentarzy i linków. Jest cytowana i omawiana na najpoważniejszych i najbardziej popularnych portalach, od Onetu po Gazetę.pl. Musiała trafić bezbłędnie w jakąś powszechną myśl, intuicję, emocję, nadając jej werbalną formę. Zaraz ją przywołam, ale niezbędne jest jeszcze małe wyjaśnienie.

Otóż, fraza ta urodziła się autorowi podczas warszawskiego szczytu NATO, na marginesie wspólnej konferencji prasowej prezydentów Obamy i Dudy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj