Może drób pomoże
Czyżby nasz aktualny rząd nie miał nigdy zrozumieć polityki, w której – jak może nigdzie indziej – mieszając się, przemijają słowa i doktryny, trwać natomiast winny rozum i umiar? Czasami tak się wydaje.

W wydanym jeszcze za życia księcia Benewentu Charles’a Talleyrand-Périgorda i posiadającym jego autoryzację „Zagubionym albumie” (wyd. 1829 r.), znajdujemy taką oto, mającą charakteryzować jego rządy, anegdotę: „Przez wiele dni, wychodząc z pałacu, żeby wsiąść do karety, spotykał Talleyrand przed nią elegancko ubranego mężczyznę z kapeluszem w ręku, który głęboko mu się kłaniał. Kim jesteś przyjacielu? – zapytał wreszcie książę. – Jestem waszym stangretem dostojny panie. – Aha – jesteś moim stangretem; a czegóż chcesz ode mnie mój stangrecie? – Dostojny panie, rzekł pokornie stangret; chciałbym, żeby mi płacono. Aha – jesteś więc moim stangretem i chciałbyś, żeby ci płacono; dobrze, zapłaci się wam mój stangrecie. – A kiedy? Hmm... mruknął Talleyrand, przyglądając się bacznie stangretowi i jednocześnie wsiadając do karety – jesteście zaiste bardzo ciekawscy, mój stangrecie”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj