Niszczące skutki decyzji ministra kultury
Gruby nietakt ministra
Festiwal polskich filmów fabularnych w Gdyni rozpocznie się za trzy tygodnie, już jednak można przeczytać, że będzie to impreza nieudana, ponieważ w konkursie nie znalazła się „Historia Roja”.

Mało patriotycznie uwrażliwieni organizatorzy tendencyjnie pominęli film o jednym z „żołnierzy wyklętych”. Tak twierdzą niektórzy autorzy prawicowych mediów i to jest ich prywatna opinia. Co innego jednak, kiedy podobnie brzmi głos ministra kultury i dziedzictwa narodowego, który napisał w oświadczeniu: „W demokratycznym kraju nie powinno mieć miejsca blokowanie filmów przez komisje festiwalowe”. Z podobną interwencją na tak wysokim szczeblu w kwestii wyborów artystycznych nie mieliśmy dotychczas do czynienia. Panu ministrowi trzeba przypomnieć pewne fakty.

Już od lat w Gdyni nie pokazuje się wszystkich filmów powstałych w sezonie, lecz tylko najlepsze wybrane przez komisję selekcyjną, kierującą się kryteriami artystycznymi. W tym roku wybrano 16 tytułów z 45 zgłoszonych. Choć zabraknie „Historii Roja”, wiele wskazuje na to, że będzie to jeden z ciekawszych konkursów ostatnich lat. Autorami dziewięciu filmów są twórcy młodzi; takiej nowej zmiany w polskim kinie nie mieliśmy od dawna. Niektóre z tych tytułów zostały już zauważone na świecie („Plac zabaw” Bartosza M. Kowalskiego został właśnie zakwalifikowany do San Sebastian). Nie zabraknie też w konkursowym zestawie filmów historycznych, z najbardziej oczekiwanym filmem Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj