Forum w Krynicy to twierdza PiS. Co politycy mówili w kuluarach?
Forum Ekonomiczne w Krynicy powinno zmienić nazwę na Forum Ekonomiczno-Polityczne, a może nawet Forum Polityczno-Ekonomiczne. Lepiej oddawałaby charakter trzydniowej konferencji, która przyciąga wszystkich, którzy coś znaczą, znaczyli, lub znaczyć chcą.
P. Tracz/Kancelaria Prezesa RM

Co warto zapamiętać z tegorocznej edycji? Wielki biznes już na dobre polubił PiS, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. Jeszcze w zeszłym roku wyglądało to trochę inaczej, człowiekiem roku został wprawdzie już Jarosław Kaczyński (na zachętę), ale rządziła jeszcze PO i wcale nie było pewne, czy do zmiany władzy dojdzie.

Teraz Krynica to już twierdza PiS, w której z rzadka przemykają grupki polityków innych partii, z mozołem starających się zaznaczyć swoją obecność. Z PiS są wszyscy: od Kaczyńskiego przez marszałków, premiera i ministrów po szeregowych posłów. Człowiekiem roku został przyjaciel, idol i zarazem fan PiS Viktor Orban. Największym wzięciem cieszyła się debata dwóch przywódców, na której szef PiS i lider FIDESZ cukrzyli sobie ponad wszelką miarę („Szacunek i uznanie z mojej strony promienieją w stronę przewodniczącego Kaczyńskiego”).

Jeśli chodzi o szczebel niżej w hierarchii władzy, to pierwszego dnia brylował Mateusz Morawiecki (otwarcie konferencji, dwa wywiady), drugi dzień należał już raczej do Beaty Szydło (panel, spotkanie ze startupami, z przedsiębiorcami, wywiad). Pani premier wygłosiła przy okazji kilka śmiałych tez, np. na pytanie studenta z Wielkiej Brytanii, który chciał wiedzieć, jak będą zachęcani Polacy do powrotu z Anglii Szydło odparła, że to proste, Polska ma być lepsza niż Wielka Brytania. Zastanawiające było także przekonanie, że Polakom należy się Nobel z fizyki.

Krynica to jednak przede wszystkim kuluary, niekończące się przypadkowe i mniej przypadkowe spotkania. Kilkusetmetrowy deptak, przy którym stoją najważniejsze namioty Forum ułatwia, a wręcz wymusza integrację, zwaną z angielska networkingiem; wieczorem networking przenosi się na imprezy. Z tych z kolei wieczornych i nocnych rozmów wyłania się obraz nieco bardziej złożony. Ciemne chmury nadciągają podobno nad polską gospodarkę, której coraz bardziej będzie ciążyło rozdawnictwo oraz wolniejszy wzrost. – PiS przekonał wyborców nie poglądami, lecz redystrybucją – przekonywał jeden z menedżerów. Czyli raczej ich przekupił niż przekonał. A pieniędzy zacznie brakować, i to już niebawem.

Co ciekawe, także z rządu dochodzą podobne głosy. Zgoda się jednak kończy, gdy przychodzi do recept. „Niech wreszcie Mateusz Morawiecki coś zdziała” – powiadają zwolennicy Beaty Szydło; stronnicy wicepremiera mówią na to: „Niech minister finansów Paweł Szałamacha przestanie torpedować plan Morawieckiego”.

Gdzieś w tle tych rozmów majaczy oczywiście wizja rekonstrukcji rządu, a polityków PiS wielce zajmuje sobotnia rada polityczna, która wybierze – lub nie – wskazanych przez Kaczyńskiego polityków na wiceszefów partii. Ale nawet członkowie władz PiS nie wiedzą, jakie będą decyzje, nie chcą nawet spekulować.

Interesująca jest wreszcie lista nieobecnych, na czele z wymienionym już Szałamachą. Nie było także minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej. Skromna była też reprezentacja prezydenta – Andrzej Duda po roku prezydentury wciąż nie znalazł ministra od gospodarki.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj