Czarne firanki
W dołku mnie zagniotło i do teraz trzyma. A niby nic takiego.

Po dworcowym peronie w Białymstoku przeszły dwie na czarno ubrane postacie z bronią maszynową. Policja znaczy. Czyżby było aż tak niebezpiecznie? Widocznie tak, wbrew temu, o czym zapewniają nas minister Błaszczak i premier Szydło. Wyposażając w broń automatyczną policjantów, Komenda Główna „ma na uwadze wydarzenia, jakie miały miejsce w ostatnim czasie poza granicami kraju”. Nie wspomina się o ksenofobii w Polsce, bo przecież minister SWiA nie zajmuje się „marginesem marginesów” ani sprawami wymyślonymi przez ludzi, którzy „nie godzą się z wynikiem wolnych wyborów z października ubiegłego roku”.

Ja właśnie się nie godzę. Dwa dni temu dowiedziałem się, że jakiś posełek z PiS postanowił popisać się przed rodziną i ogłosił, że wyczyści etnicznie Śląsk. Ponaglił więc ministra obrony Macierewicza, by się nie guzdrał, tylko raz-dwa wprowadził Wojska Obrony Terytorialnej do Katowic, Opola i okolic.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną