„Czarny poniedziałek”: Skąd ta akcja i na czym polega?
Wyrazem poparcia dla strajku jest dziś czarny strój.
Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta

Dzisiejszy strajk to sprzeciw wobec zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Uczestniczki strajku nie przychodzą dziś do pracy i na uczelnie, a te niepracujące rezygnują z wypełniania domowych obowiązków. Wyrazem poparcia dla strajku jest dziś czarny strój.

Pomysł na „Czarny Poniedziałek” zrodził się w internecie. Był reakcją na obywatelski projekt ustawy przyniesiony do Sejmu przez stowarzyszenie Stop Aborcji. Zapisano w nim bezwarunkowy zakaz aborcji, a także kary dla kobiet, które poddały się aborcji. Przypomnijmy, że Sejm skierował do dalszych prac w komisjach sejmowych ten właśnie projekt, a jednocześnie odrzucił inny obywatelski projekt liberalizujący przepisy aborcyjne.

Spis wydarzeń, marszów i manifestacji dostępny jest na stronie facebookowej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

W Warszawie o godz. 8.30 odbyła się pikieta w parku Świętokrzyskim, o godz. 10 „ściana furii” przy ul. Nowogrodzkiej pod siedzibą PiS, a w godz. 11–15 na pl. Defilad otworzyła się przestrzeń protestu. Od godz. 15.30 protest przeniósł się na pl. Zamkowy.

Poniedziałkowy ogólnopolski strajk zorganizowano na wzór tego, który przeprowadziły w 1975 roku Islandki. Jako pierwsza przypomniała o takiej formie protestu Krystyna Janda. 24 września napisała na Facebooku: „To tylko taka propozycja. Niestety, wśród kobiet polskich nie ma solidarności za grosz”. Zadeklarowała jednak, że do protestu przyłączy się, jeśli zostanie zorganizowany.

Na jej wezwanie odpowiedziała prawniczka Marta Lempart. „Zróbmy im czarny poniedziałek!” – wezwała. I ruszyła lawina. Oprócz manifestacji organizowanych we wszystkich większych miastach Polki w dniu strajkowym spotykają się we własnych gronie, idą na spacer, zapełniają miejsca publiczne ubrane na czarno, a także chcą robić coś pożytecznego, m.in. oddają krew, organizują zbiórki dla potrzebujących, wyprowadzają na spacer psy w schroniskach.

Wielu pracodawców zadeklarowało poparcie dla tej inicjatywy i przychylnie odniosło się do tego, że kobiety nie przyjdą w poniedziałek do pracy. Wiele sklepów, restauracji, punktów usługowych wywiesza informację o tym, że z powodu strajku są dziś nieczynne. Serwis internetowy Tygodnika POLITYKA w poniedziałek redaguje redaktor naczelny serwisu. Dziennikarki solidarnie przyłączyły się do strajku.

Kobiety w Islandii 41 lat temu sparaliżowały swój kraj. 24 października 1975 r. na jeden dzień masowo wzięły wolne. Pracę przerwało 90 proc. kobiet. Te, które były gospodyniami domowymi, porzuciły domowe zajęcia. Przez Reykjavik przemaszerowało 20 tys. kobiet. Protestowały przeciwko nierówności płac. Funkcjonowanie wielu zakładów zostało sparaliżowane. Islandki wygrały.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj