Macierewicz obwinia Francję o fiasko negocjacji. Nie mówi jednak, co robić dalej...
Trzech ministrów przez ponad pół godziny tłumaczyło powody zerwania rozmów z Airbus Helicopters. Nie powiedzieli jednak, co zamierzają zrobić dalej.
Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta

Głównym winowajcą zdaniem polskiej strony jest niedoszły dostawca, który miał zaniżać wartość oferty offsetowej i nie spełnić polskich żądań.

Ministerstwo Obrony Narodowej przyjęło dość prostą taktykę: winni są wyłącznie Francuzi. Fiasko negocjacji miało być efektem ich postawy, która nie odzwierciedlała polskich wymagań. MON i Ministerstwo Rozwoju dbały o zabezpieczenie interesów państwa, a Airbus Helicopters nie wykazywał dla nich zrozumienia. Minister Macierewicz stwierdził, że Francuzi zaniżali wartość offsetu w stosunku do polskich potrzeb, a jego prawa ręka w zbrojeniach, Bartosz Kownacki, podkreślał, że suma tych propozycji nie składała się na 13,5 mld złotych, której prawo wymaga od umów kompensacyjnych. I to w zasadzie streszcza przekaz, jaki przedstawiono dziś w stosunku do zakończonego postępowania na Caracale. Gorzej, że nie pokazano drogi wyjścia z kłopotu, w jakim znalazło się polskie wojsko, zwłaszcza Marynarka Wojenna.

Ministerstwo zapewnia, że pozostaje otwarte na oferty Airbusa i innych francuskich firm w zamówieniach zbrojeniowych. Kownacki wyliczał, że chodzi o samoloty dla VIP-ów, powietrzny tankowiec, system obrony powietrznej krótkiego zasięgu i okręty podwodne z pociskami manewrującymi. Macierewicz dodał, że nawet nowe zamówienie na helikoptery – jeśli będzie otwartym przetargiem – będzie dostępne również dla francuskiego potentata.

Niestety nie dowiedzieliśmy się ani kiedy zostanie rozpisane, ani czy rzeczywiście będzie otwartym przetargiem. Kilkakrotnie padły jedynie zapewnienia, że problem istnieje, a MON zamierza go załatwić szybko i w sposób satysfakcjonujący dla wojska.

W ustach ministra brzmiało to jednak niezbyt wiarygodnie, bo w opublikowanym właśnie wywiadzie dla resortowej „Polski Zbrojnej” mówił: – Nie wydaje mi się, by zakup helikopterów wielozadaniowych był absolutnym priorytetem. A najszybszym sposobem zaspokojenia potrzeb morskich ratowników, którzy najpilniej potrzebują nowych śmigłowców, był właśnie zakup Caracali.

Ta sprawa jest niesłychanie pilna i bardzo potrzebna, zrobimy wszystko, żeby postępowanie, które będzie teraz otwarte i które będzie dostępne oczywiście dla wszystkich producentów, zgodnie z formułą, jaką przybierze to postępowanie, przyniosło jak najszybciej skutek w postaci dostarczenia polskiej armii niezbędnego sprzętu – mówił Macierewicz.

Pytany, czy zdecyduje się na przetarg, czy zamówienie z wolnej ręki, dodawał: – Trwa analiza tej sytuacji, interes bezpieczeństwa państwa i konieczność wyposażenia armii w sprzęt niezbędny będzie miał decydujące znaczenie. Trzeba przy tym wyjaśnić, że interes bezpieczeństwa państwa to odniesienie do prawnej klauzuli, umożliwiającej (jako odstępstwo od obowiązującego w Unii Europejskiej wymogu zamawiania sprzętu wojskowego w otwartych, konkurencyjnych i przejrzystych przetargach) zawarcie kontraktu z określonym, wybranym na podstawie niejawnych przesłanek dostawcą, który z punktu widzenia zamawiającego będzie lepiej chronił jego interesy.

Innymi słowy to furtka do dowolności decyzji. Takie postępowania są w polskich realiach coraz częstsze, choć zdaniem części prawników możliwe do podważenia przed europejskimi sądami.

Niezbyt wiarygodnie brzmiały też wyjaśnienia dotyczące powodu przerwania rozmów właśnie teraz, przed zaplanowaną wizytą prezydenta i międzyrządowymi konsultacjami, które można było wykorzystać do wywarcia nacisku politycznego na najwyższym szczeblu, jeśli polska strona czuła, że rozmowy na poziomie eksperckim idą źle.

Wiceminister rozwoju Radosław Domagalski-Łabędzki tłumaczył, że negocjacje toczą się własnym tempem i nie muszą uwzględniać kalendarza polityków, a Polsce zależało na czasie, którego nie chciała tracić. Tu warto wspomnieć, że negocjacje offsetowe z Airbusem trwały od 30 września zeszłego roku, z dwiema przerwami. Pierwszą na powołanie nowego rządu i nowego ministerstwa (wcześniej offset był w gestii zlikwidowanego Ministerstwa Gospodarki) oraz drugą, poświęconą na reorganizację resortu Mateusza Morawieckiego. Departament Programów Offsetowych został w nim dwa miesiące temu zlikwidowany, jego dyrektor Hubert Królikowski przeszedł do MON, a negocjacje z Airbusem kontynuował departament polityki eksportowej. Nie ma dowodów, by te zmiany zaszkodziły merytorycznie rozmowom, ale w obu okresach przez dobrych kilka tygodni niewiele się w nich działo.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj