Niech rządzi kornik
Nasza sytuacja jest tak międzynarodowa, że można z nas brać wzór.

Z Komisją Wenecką najmniejszych zatargów, z Parlamentem Europejskim – pieczywko, masełko... Mamy tam zresztą swoich i to takich, że wymienię tylko prof. Ryszarda Legutkę. To on, lekko zirytowany ignorancją zachodnich cyborgów, tak im przybliżył wiedzę o Puszczy Białowieskiej, że europoseł – chyba z Danii – własnoręcznie wyniósł się z sali na noszach do szpitala Matki Polki w Łodzi. – Czy Polską ma rządzić kornik drukarz, czy demokratycznie wybrany PiS? To pytanie już bez mikrofonu zadał Legutko temu samowynoszącemu się, ale cały Parlament z ruchu warg profesora odczytał te fundamentalne dla polskiej racji stanu słowa.

Jarosław Kaczyński zawsze mówił, że interesuje go władza. Teraz ją ma i jeszcze bardziej ona go interesuje. Mówi się, że za bardzo. Może jednak trzeba zrozumieć człowieka, że chce dorównać Mieszkowi I, od którego podobno jego rodzina się wywodzi. I dorównuje. Już wszedł do historii, a za kilka lat dowiemy się z podręczników, jak z niej wyszedł.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną