szukaj
Jak polscy politycy uzdrawiają ukraińską gospodarkę
Lachy na strachy
Nazywają ich już polskim desantem. Nasi fachowcy, z Leszkiem Balcerowiczem na czele, mają się zmierzyć z kryzysową ukraińską gospodarką. Rządzą już tamtejszą koleją; teraz Sławomir Nowak ma się zająć drogami. Za 1,8 tys. zł pensji.
Sławomir Nowak
Alexey Chumachenko/Ukrafoto/EAST NEWS

Sławomir Nowak

Leszek Balcerowicz mówi o swojej motywacji krótko: – Trzeba pomóc Ukrainie, bo jest strategicznie ważnym krajem dla porządku w Europie. Zwłaszcza dla Polski i dla regionu.

Krajowi groziło bankructwo, zawalenie się budżetu. Rosyjska blokada eksportu, ograniczenie tranzytu, wreszcie wojna i utrata części terytorium wystarczyły, by wywołać głęboką recesję. Nie byłby Balcerowiczem, gdyby nie podjął wyzwania.

Mówiło się, że otrzymał propozycję objęcia teki premiera. W styczniu rząd Arsenija Jaceniuka przeżywał kryzys, premier był krytykowany za opóźnianie reform, zmiana wisiała w powietrzu. Balcerowicz dementował, premierem powinien być Ukrainiec. Choćby dlatego, że on nie mówi po ukraińsku i ma obowiązki w Polsce.

Balcerowicz na reformy

W kwietniu nowym szefem rządu został Wołodymyr Hrojsman. A Balcerowicz, dekretem prezydenta Petra Poroszenki, został prezydenckim doradcą. Profesor podkreśla, że powierzono mu ważniejsze zadanie: zorganizowania (z wrodzoną skromnością mówi: współorganizowania) kilkunastoosobowego zespołu strategicznych doradców ds. wspierana reform, jaki pracuje dla władz Ukrainy, rządu, premiera, parlamentu. Zespół jest międzynarodowy, zastępcą Balcerowicza jest Słowak Ivan Miklos, były wicepremier, odpowiedzialny za słowackie reformy. Balcerowicz otrzymał też prezydencką nominację do Narodowej Rady Reform, jest wreszcie przedstawicielem prezydenta Poroszenki w Radzie Ministrów Ukrainy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj