Sejm przyjął ustawę „Za życiem”. To „mistrzowskie” zagranie PiS
Mimo społecznych sprzeciwów Sejm przegłosował projekt ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin.
Projekt ustawy „Za życiem” zaskoczył wszystkich, w tym obserwatorów życia politycznego.
Alejandro C/Flickr CC by 2.0

Projekt ustawy „Za życiem” zaskoczył wszystkich, w tym obserwatorów życia politycznego.

Podczas gdy rząd przygotowywał program „Za życiem”, placówki opieki zdrowotnej jedna po drugiej rezygnowały z wykonywania zabiegów legalnej terminacji ciąży. Według organizacji pozarządowych dotyczy to nawet uznawanych za ostoję zdrowego rozsądku ośrodków w północnej części Warszawy. Organizacje pozarządowe biją na alarm: aborcja ze względu na ciężkie uszkodzenie płodu jest w tej chwili w Polsce praktycznie nie do przeprowadzenia, a zapłakanym i przerażonym parom otwarcie pokazuje się w szpitalach drzwi.

Ustawa „Za życiem” – program „in blanco”

W takim kontekście rządowy program „Za życiem” – w tym jeden z jego kluczowych elementów, czyli ustawa „o wsparciu kobiet w ciąży i ich rodzin Za życiem” – tematu aborcji już dotykać nie musi. I rzeczywiście, przedstawiciele rządu i partii rządzącej zajęli się głównie zagwarantowaniem przyjęcia przez parlament niejako „in blanco” ustawowej podkładki pod zagwarantowanie ogromnych środków z budżetu na wsparcie dla niepełnosprawnych.

Choć jedynym rzeczywiście zdefiniowanym w rządowym projekcie skutkiem budżetowym ma być zagwarantowanie jednorazowego świadczenia w wysokości 4 tys. dla tych kilku tysięcy rodzin rocznie, którym mogą urodzić się niepełnosprawne dzieci, podczas obrad padała kwota 70 milionów zł, a wcześniej, na konferencjach prasowych pani premier – nawet kilkuset milionów.

Ta kwota przeznaczona zostanie na realizację artykułu 10., który zobowiązuje Radę Ministrów do opracowania programu kompleksowego wsparcia dla niepełnosprawnych „Za życiem”. Na podstawie jednej z poprawek przegłosowanych na wieczornym posiedzeniu komisji ds. polityki społecznej i rodziny będzie to wręcz program wsparcia wszystkich rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi, a potrzeby, którym wyjdzie naprzeciw, będą najróżniejsze, od rehabilitacji po wsparcie mieszkaniowe. Doprawdy wypada zapytać, czy kwota 70 mln zł (tyle samo zabrakło w województwie małopolskim na wypłatę świadczeń 500+ do końca roku) nie jest wobec tych ambicji zbyt skromna.

4 tysiące za dziecko z gwałtu

Jak to bywa ostatnio, ze sformułowań projektu można wyciągnąć wniosek, że kobiety uzyskają wsparcie, o ile będą w ciąży, za to po rozwiązaniu wsparcie otrzymają rodziny.

Sugestii nie zrozumiał poseł PiS Piotr Uściński, który podczas pierwszego czytania zaproponował, by do „trumienkowego” (złośliwa nazwa świadczenia interpretowanego jako „premia” za urodzenie dziecka skazanego na śmierć, która krąży po internecie) dorzucić, jak to określił ktoś w przypływie wisielczego humoru, „gwałcikowe”:

„Ale mamy też w tej ustawie aborcyjnej, którą państwo dopuszcza zabijanie dzieci niepełnosprawnych, kolejny wyjątek aborcyjny, czyli dzieci poczęte w wyniku czynu zabronionego. I panie ministrze, mi w tym projekcie, w tej ustawie, zabrakło trochę wsparcia tych rodzin. I mam do pana takie konkretne pytanie. Czy jest możliwe, żeby rząd autopoprawką zgłosił jakieś wsparcie dla tych rodzin? To naprawdę nie będzie duży koszt, gdybyśmy te świadczenia, które tutaj dajemy rodzinom, które spodziewają się dziecka niepełnosprawnego, przyznali również rodzinom spodziewającym się dziecka poczętego w wyniku czynu zabronionego. (...) Myślę, że to w tym projekcie powinno się znaleźć. To nie będzie duży koszt dla państwa, a kompleksowo zajmiemy się wsparciem dla matek, dla rodzin, które mają trudną sytuację z powodu spodziewania się dziecko”.

Sugestia, by wypłacać świadczenie np. rodzinom, w których doszło do kazirodztwa, wstrząsnęła środowiskami kobiecymi, ale na projektodawcach nie zrobiła żadnego wrażenia, a poseł Uściński został elegancko zignorowany. Dłubanie w „wyjątkach aborcyjnych” odłożono na kiedy indziej.

Ustawa napisana po „Czarnym Proteście”

Projekt tej ustawy zaskoczył wszystkich, w tym obserwatorów życia politycznego. Z jednej strony było to mistrzowskie zagranie, które z fali „Czarnego Protestu” nieomal zrobiło niecne „liberałki” żałujące ludziom w potrzebie wyczekiwanego zasiłku.

Ale z drugiej strony Prawo i Sprawiedliwość, które w opozycji wykazywało się często wysokimi politycznymi kompetencjami, jakby straciło zacięcie. Jeszcze przed drugim czytaniem OKO.press ustaliło, że PiS wpisało do projektu ustawy dokładnie ten sam błąd ze zróżnicowaniem dostępu do świadczeń, który w zeszłej kadencji samo skutecznie (!) zaskarżyło do TK.

Mimo uwag strony społecznej, a nawet sformułowania odpowiedniej poprawki, niekonstytucyjne zróżnicowanie (tu pasuje słowo dyskryminacja) pozostało w projekcie. Może się więc zdarzyć, że przepisy o „becikowym specjalnej troski” z mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego przestaną obowiązywać. Z pewnością nie zrobiło to wrażenia na prezentującym projekt z ramienia rządu ministrze Krzysztofie Michałkiewiczu, dla którego najistotniejsze wydawało się, by „potrzeby osób niepełnosprawnych były uwzględniane we wszystkich dziedzinach, w szczególności w edukacji i sporcie”.

Najważniejsze było więc, aby projekt uchwalić w takim terminie, by można było zarezerwować w budżecie odpowiednie środki na jego realizację. Kto zaś będzie realizował jaki program – jakie organizacje społeczne i za co konkretnie otrzymają te 70 milionów złotych – dowiemy się w następnym odcinku.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj