Tydzień w polityce
Czas populistów
Co łączy zwolenników Donalda Trumpa i tych, którzy zagłosowali za Brexitem? Czy można snuć analogie z sytuacją, która wyniosła do władzy PiS? Warto poszukać odpowiedzi, zanim ogłosimy koniec liberalnej demokracji i rządy międzynarodówki nacjonalistyczno-populistycznej.

W tych wyborach głosujący byli w zasadzie podzieleni na dwie grupy, a przegrani – liczniejsi od wygranych. W przypadku Brexitu przewaga zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii była niewielka (52 do 48 proc.). Na Hillary Clinton oddano 1,7 mln głosów więcej niż na Donalda Trumpa – przegrała z powodu procedur wyborczych. W Polsce na PiS swe głosy oddało 37,5 proc. wyborców, ale tylko 18,5 proc. wszystkich uprawnionych do głosowania. O dojściu PiS do władzy też przesądziła ordynacja wyborcza. Poparcie dla ruchów populistycznych rośnie więc na świecie, ale w USA i w Polsce to ordynacja i jej reguły wyniosły je do władzy, a nie lud. Będą rządzili, ale liczni zwolennicy demokracji liberalnej nie znikną. Będą wpływali na bieg wydarzeń, choć w inny niż dotychczas – i w bardziej ograniczony – sposób.

Wyniki wyborów zwykle odzwierciedlają długotrwałe procesy społeczne, które stanowią ich podłoże.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj