Należy nam się
To niebywałe. Trójka wybitnych polskich patriotów nagle zapadła na pleśniawki osierdzia.

Wredne choróbsko od dawna czaiło się w korytarzach Trybunału Konstytucyjnego, by wreszcie zaatakować tuż przed Zgromadzeniem Ogólnym i zerwać obrady. Na cel wzięło sobie sędziów nad sędziami, ludzi honoru, jakich w naszej historii jeszcze nie było: Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego i Zbigniewa Jędrzejewskiego. Zaprzysiągł ich uroczyście główny lokator pierwszego pałacu RP, strażnik konstytucji, czyli prezydent Prawa i Sprawiedliwości. Partyjni koledzy, wśród nich najwyższe autorytety medyczne, jak choćby marszałek Senatu Karczewski – uznali tę epidemię za całkowicie naturalną. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska zastanawiała się nawet, czy sędziowie nie są tak ciężko chorzy, że trzeba im pomóc.

Przygotowałem więc zawiniątko ze świeżymi bułeczkami, ale widocznie pomyliłem drzwi, bo nikt mi nie otworzył. Na szczęście, gdy w OKO.press przeczytałem tekst Piotra Pacewicza, przestałem się martwić. Posługując się rachunkiem prawdopodobieństwa, autor wyliczył, że nagły paraliż Trybunału spowodowany chorobą trojga sędziów z PiS, jest możliwy raz na 82 lata.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną