Po konferencji Piotrowicza jasne jest, że nie ustąpił. Tak samo jak PiS
Piotrowicz nie ustąpił. PiS też
Stanisław Piotrowicz tłumaczy się ze swojej działalności w prokuraturze. Jasne jest jedno – nikogo nie będzie przepraszał.
Dziś istotne jest – i żenujące – że w parlamencie RP osoba pokroju Piotrowicza przewodniczy komisji praw człowieka i kreuje się na wzór moralności.
Michal Dyjuk/Forum

Dziś istotne jest – i żenujące – że w parlamencie RP osoba pokroju Piotrowicza przewodniczy komisji praw człowieka i kreuje się na wzór moralności.

Poseł PiS Stanisław Piotrowicz idzie w zaparte w tłumaczeniu swojej przeszłości funkcjonariusza komunistycznego aparatu represji. PiS idzie w zaparte w obronie swojego funkcjonariusza.

Poseł Stanisław Piotrowicz zwołał (razem z rzeczniczką PiS) konferencję prasową w Sejmie tylko po to, by powtórzyć to, co powtarza od dawna: że choć w czasach PRL był prokuratorem i członkiem partii komunistycznej, to w rzeczywistości był wówczas w ostrej opozycji. Ba, spotkały go za to represje. A i teraz dalej jest represjonowany z powodów politycznych już jako członek innej partii.

Piotrowicz tłumaczy się ze swojej działalności w prokuraturze

Powtórzmy: historia PRL zna przypadki życzliwych dla ówczesnej opozycji sędziów, prokuratorów czy milicjantów. Ich symbolem stał się kpt. Adam Hodysz – oficer Służby Bezpieczeństwa, współpracujący ze środowiskami niezależnymi Trójmiasta. Nie ma jednak na razie żadnych dowodów na to, by wśród tych odważnych ludzi był prokurator Piotrowicz.

Tak się składa, że jego tez, mających o tym świadczyć (choćby tej o kontaktach z adwokatami aresztowanych opozycjonistów), jakoś nie da się zweryfikować. Są natomiast dowody na to, że sygnował on oskarżenie przeciwko aktywiście podziemnej „Solidarności” w Jaśle.

Ale dziś nie jest najważniejsze, że Piotrowicz był w czasach PRL prokuratorem i pozostał nim nawet po 13 grudnia 1981 r. Trudno, mógł mieć takie poglądy. Mógł nie mieć odwagi, by zerwać z systemem. Mógł wreszcie uznać, że służba w aparacie represji, a jego częścią była wówczas prokuratura, jest ceną, którą warto zapłacić za dalszą karierę.

Dziś istotne jest – i żenujące – że w parlamencie RP osoba pokroju Piotrowicza przewodniczy Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka i kreuje się na wzór moralności. Podobnie żenujące jest, że murem stoi za nim ugrupowanie co rusz epatujące patriotyczną retoryką i antykomunizmem. I że PiS broni Piotrowicza tylko dlatego, że jest on sprawnym funkcjonariuszem partii, który bez skrupułów wykonuje powierzone mu przez nią zadania. Nawet – a może zwłaszcza – te najbrudniejsze.

Problemem nie jest nawet zakłamanie Piotrowicza. Problemem jest zakłamanie PiS.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj