Propagandowe analogie między PiS a PRL
Nieoczekiwane paralele
„Kto ma wartości ciągle w gębie, ma je także w pobliskim nosie” – ta myśl Leca krótko i celnie ujmuje polityczną aksjologię PiS.
Pospieszny cyrk legislacyjno-decyzyjny jest najlepszą ilustracją stosunku PiS do pryncypiów demokracji i niezależności władzy sądowniczej.
Kancelaria Prezesa RM

Pospieszny cyrk legislacyjno-decyzyjny jest najlepszą ilustracją stosunku PiS do pryncypiów demokracji i niezależności władzy sądowniczej.

Niedługo przed wprowadzeniem stanu wojennego słuchałem radia moskiewskiego. Informowało, że działacze „Solidarności” zmienili kierunkowskazy na drogach, aby zdestabilizować państwo polskie. Stało się jasne, że coś nadchodzi. Oficjalna rodzima propaganda grzmiała, że związek chce podpalić Polskę, zmierza do rozlewu krwi, że strajki nie mają na celu obrony interesów pracowniczych, ale obalanie legalnego rządu i socjalizmu, że naiwnymi robotnikami sterują cyniczni działacze o wiadomych powiązaniach międzynarodowych itd.

A kilka lat wcześniej powiadano o radomskich warchołach. Rok 1968 r. odznaczył się rozprawą z syjonistami, najczęściej związanymi, przede wszystkim rodzinnie, z ubekami. A w 1956 r. premier Cyrankiewicz groził odrąbaniem ręki za jej podniesienie na władzę sprawowaną w imieniu ludu pracującego miast i wsi, czyli ówczesnego suwerena.

Propaganda PiS jak z czasów PRL

Byłoby zdecydowaną przesadą powiedzieć, że obecna sytuacja w Polsce jest powrotem do wyżej wspomnianych wydarzeń. Przede wszystkim policja używa siły w sposób ograniczony. Wprawdzie, jak łatwo zauważyć z moich felietonów, nie jestem zwolennikiem PiS, ale uważam, że nie należy blokować wyjazdu posłów z Sejmu czy wjazdu (i wyjazdu) p. Kaczyńskiego na Wawel (z Wawelu). W tych przypadkach trudno twierdzić, jak powiadają niektórzy opozycjoniści, że policja użyła nieuzasadnionej przemocy przeciwko protestującym obywatelom.

Ale już ustawianie barierek przed Sejmem i usuwanie ludzi stojących bezpośrednio przed gmachem parlamentu i nierobiących niczego niezgodnego z prawem budzi wątpliwości co do zgodności takich działań z ładem demokratycznym. Na dodatek użyto absurdalnego argumentu, że chodzi o zapewnienie swobodnego dostępu służbom ratunkowym. Chyba że takową jest straż pożarna wygaszająca koksowniki ogrzewające ludzi.

Jeszcze bardziej bulwersujący jest fakt, że w stolicy pojawiło się 150 patroli Żandarmerii Wojskowej. Zdaniem p. Błaszczaka jest to związane z zamachem w Berlinie, natomiast wedle jego zastępcy p. Zielińskiego – z sytuacją w Warszawie.

Z drugiej strony propagandowe analogie są uderzające. Pan Brudziński wygłosił płomienne przemówienie w trakcie demonstracji poparcia dla rządu, zorganizowanej przez Kluby „Gazety Polskiej” 18 marca. Raczył oświadczyć między innymi: „Zapewnimy opozycji prawo do demonstracji, ale nie pozwolimy na warcholstwo, na nocną zmianę władz. Nie damy się wpisać w scenariusze opozycji i tych, którzy stoją za jej plecami. Nie zawahamy się, jeśli oni doprowadzą do destabilizacji państwa”.

Wychodzi więc na to, że warchołami są np. pp. Henryk i Ludwika Wujcowie czy p. Celiński, a więc ci, którzy bronili warcholstwa radomskiego. Ta konsekwencja oracji p. Brudzińskiego jest wręcz komiczna, a fragment o plecach jest kalką propagandy antysolidarnościowej.

Politycy PiS jawnie grożą Polakom

Z niektórych enuncjacji czołowego polityka PiS można się pośmiać, ale inne jego sformułowania nie są bynajmniej zabawne. Co to znaczy, że zapewni się opozycji prawo do demonstracji? Całkiem wystarczy, gdy stosowne władze będą przestrzegały prawa w tym zakresie (podobnie zresztą jak manifestujący). „Nie pozwolimy” i „Nie zawahamy się” zawierają jawne groźby. Mogą znaczyć tylko tyle, że wprawdzie zapewnimy prawo do demonstracji, ale jeśli uznamy, że protesty prowadzą do destabilizacji państwa, cofniemy nasze zapewnienie.

A co wtedy, gdy opozycja będzie dalej demonstrowała? Może wtedy zostanie wezwany na pomoc p. Duda, obecny szef „Solidarności”, który zapowiedział, że „Przygotowujemy się do wyjścia na ulice i policzenia się. (...) My ich czapkami przykryjemy”. Trzeba przyznać, iż rysuje się jeden z najbardziej surrealistycznych scenariuszy: NSZZ „Solidarność” jako siła likwidująca antyrządowe demonstracje. A jeśli czapki nie wystarczą, co wtedy?

Jednym z najciekawszych dokumentów ostatnich dni jest oświadczenie Akademickiego Klubu Obywatelskiego o anarchizowaniu życia politycznego w Polsce, podpisane m.in. przez p. prof. Seweryńskiego, senatora RP. Dokument zaczyna się taką oto inwokacją:

„O Boże, skrusz ten miecz, co siecze kraj;
O Panie, coś z krzyża przebaczył;
Ojczyznę naszą w pieczy miej.
A wszystkich kłamców i krętaczy
Zawrócić ze złej drogi chciej”

Koniec zaś jest taki:

„Do wszystkich ludzi dobrej woli apelujemy o bardzo poważne potraktowanie obecnego zagrożenia. Dotychczasowe wysiłki pozwoliliśmy przeciwnikom zbyt łatwo unicestwić. Tak było niestety w latach 1981, 1992, 2007 i w katastrofalnym roku 2010. Tym razem uczyńmy wszystko, by nie pozwolić na zmarnowanie realnej szansy na normalny, uczciwy, zgodny z zasadami demokracji i sprawiedliwości rozwój Polski”.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj