Kaczyński znów straszy układem. Czy to kogoś jeszcze dziwi?
Prezes PiS ujawnił ponadto prawdziwych inspiratorów ostatnich wydarzeń w Sejmie.
PiS sięga równocześnie po zwyczajne, czysto policyjne już, pogróżki (oskarżenie protestujących o działania „przestępcze”, sugestie, że należy „przebudować media” itp.).
episkopat.pl/Facebook

PiS sięga równocześnie po zwyczajne, czysto policyjne już, pogróżki (oskarżenie protestujących o działania „przestępcze”, sugestie, że należy „przebudować media” itp.).

Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu! – ogłosił właśnie Jarosław Kaczyński, zapytany przez zaprzyjaźniony tygodnik o ocenę ostatnich wydarzeń w parlamencie i wokół budynku na Wiejskiej.

Przedstawił też dowody: posłowie opozycji byli przygotowani na tę akcję, bo „zamówili sobie kanapki w Sejmie”. Ba, poseł Nitras był „jakby czymś stale nakręcony”. Prezes PiS ujawnił ponadto prawdziwych inspiratorów wydarzeń. Chodzi o układ potężnych środowisk, czerpiących zyski z „grabieży VAT”, gier hazardowych, „nielegalnego handlu paliwami”, „przemytu”, „nieuprawnionych dotacji”.

Usłużni rozmówcy dorzucili do tego – a Kaczyński łaskawie nie zaprzeczył – niemieckie koncerny medialne (skądinąd konkurentów ich pisma na rynku), które mają suflować opozycji precyzyjny scenariusz polskiego Majdanu. Oraz oczywiście byłych esbeków.

Kaczyński znów straszy układem

Można by takie wywody obśmiewać bądź zbywać lekceważeniem. Można by przypominać, że mitycznym „układem” Kaczyński straszył lata temu – i to na podobnej zasadzie, bo zwykle bez konkretnych nazwisk i faktów, o dowodach nie wspominając. Można by też wykazać, że to partia Kaczyńskiego prowadzi krok po kroku zaplanowany pucz przeciwko konstytucji RP i demokratycznemu państwu prawa, jakie ustawa zasadnicza Polsce gwarantuje – tu przykładem choćby destrukcja Trybunału Konstytucyjnego i dezawuowanie władzy sądowniczej, ale też nocny tryb uchwalania ustaw z odbieraniem prawa głosu parlamentarzystom opozycji, polityczne podporządkowanie prokuratury i mediów publicznych, likwidacja służby cywilnej itd.

Można by – gdyby nie ton wypowiedzi Kaczyńskiego.

Otóż, po pierwsze, uznając wciąż w istocie nad wyraz spokojne (zwłaszcza zważywszy na to, co PiS robi z państwem) manifestacje opozycji za próbę puczu czy nocnego zamachu stanu, lider partii rządzącej próbuje odebrać im demokratyczną (ba: wynikająca z idei praw obywatela) legitymizację.

PiS będzie bronił swej władzy za wszelką cenę

Na dodatek wódz PiS sięga równocześnie po zwyczajne, czysto policyjne już pogróżki (oskarżenie protestujących o działania „przestępcze”, sugestie, że należy „przebudować media” itp.). To zaś jego ugrupowanie – czy szerzej: nurt polityczny, który symbolizuje – ma dziś w ręku aparat państwowej przemocy, nie wspominając o sympatykach zorganizowanych w bojówkach czy to kibolskich, czy to ONR-owskich, czy to rozmaitych grupach paramilitarnych. Słowa Prezesa podwładni traktują zaś jako rozkazy.

Jarosław Kaczyński, po drugie, przekonuje, że „zwycięstwo tamtej strony (czyli obecnej opozycji – KB) oznacza w ogóle likwidację w Polsce wolności (…), oznacza, że Polska staje się represyjną oligarchią”. Taka teza – i takie podejście – może oznaczać jedno: że PiS będzie bronił swej władzy (i sprawujących dziś ją jego ludzi) za wszelką cenę i wszelkimi sposobami. Między innymi wtedy, gdyby opozycja wygrała kiedyś wybory.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj