szukaj
Przełomowy moment sejmowego kryzysu. Cztery tygodnie protestów od środka
W Sejmie zgaszone jest światło, lecz nie przeszkadza to w codziennej transmisji na żywo za pomocą tabletów i telefonów komórkowych.
Piotr Małecki/Polityka

W Sejmie zgaszone jest światło, lecz nie przeszkadza to w codziennej transmisji na żywo za pomocą tabletów i telefonów komórkowych.

A potem jest już tylko gorzej. Ktoś rzuca myśl, żeby rozruszać cowieczorną transmisję, która przybrała formę nudnych poselskich wystąpień (20 grudnia ruszył pierwszy wspólny projekt opozycji, transmisja „Tu jest Sejm”, na żywo, na Facebooku o 19.30). Posłanka Joanna Mucha z PO postanawia wierszem i piosenką zakpić z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o próbie puczu. Jeszcze nie zdąży przebrzmieć echo jej śpiewu, gdy internet obiega zdjęcie lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru z wiceprzewodniczącą partii Joanną Schmidt na pokładzie samolotu lecącego w sylwestra do Portugalii.

W ostatni dzień roku pod Sejm przychodzi ok. tysiąca osób.

Tydzień trzeci

Od 16 grudnia do wieczór pod Sejm ściąga wiele osób. Rozmowy trwają długo w noc. Nad ranem jednak Obywatele RP są już sami. Marznąc, moknąc w deszczu i śniegu, kontynuują swój protest w ciszy.

Dyżurują rotacyjnie, bo taka jest reguła pikiety nazwanej zgromadzeniem ciągłym. Mają już dwa namioty, agregat i kilka nagrzewnic, dwa koksowniki, kuchenkę gazową, koce. Ostatnio także przyczepę kempingową. Wszystko w darze od obywateli.

Z przejeżdżających ulicą Wiejską aut dobiegają do nich pozdrowienia i wysuwają się dłonie z palcami ułożonymi w znak V. Widać jednak i oponentów. Czasem jakiś zwolennik PiS ze zwalniającego samochodu wykrzyczy w stronę Obywateli obraźliwe słowa – pajace albo durnie. W rewanżu usłyszy sympatyczną formułkę: „Miłego dnia panu życzymy”.

Jakoś od Wigilii stale pojawia się pan Zygmunt. Niebieski kubrak, na nim transparent z hasłem, że KOD, PO i Nowoczesna to Targowica. Trzyma dystans – stoi na chodniku, kilkanaście metrów od namiotów. Obywatele traktowali go przyjaźnie. Niech sobie kontestuje – mówili. Ale ostatnio podpadł Kindze, bo niekulturalnie wykrzyczał coś pod jej adresem. Wtedy mu powiedziała: „Panie Zygmuncie, zawiodłam się na panu. Koniec przyjaźni. Nie będzie już herbatek i niech pan zapomni o kluczu do toi toiki”.

Kinga jest wśród Obywateli najtwardsza. Przeszła szkołę konspiry z czasów stanu wojennego i wszyscy wiedzą, że nic jej nie złamie. Dyżuruje co drugą dobę ciągiem przez 24 godziny, nie śpiąc ani minuty. Jakiś nawiedzony uczestnik miesięcznicy smoleńskiej podczas protestu na Krakowskim Przedmieściu krzyczał do niej: „Ty ubeczko, zrywałaś paznokcie patriotom, ścigałaś ich”. I co miała mu powiedzieć? Że nie zrywała i nie ścigała, bo to ona była ścigana? I tak by nie uwierzył.

Posłowie rzadko uznają za stosowne, by podejść do namiotów Obywateli, pozdrowić ich, porozmawiać. Ożywiają się, kiedy przed Sejm ściąga Komitet Obrony Demokracji z Mateuszem Kijowskim. To okazja, by przemówić do tłumu i błysnąć. Obywatele RP, którzy nie dają tak efektownych możliwości, stworzyli nawet nieformalną listę posłów, z którymi sympatyzują, bo ci okazali im solidarność. Na pewno nie ma na niej przewodniczącego Nowoczesnej Ryszarda Petru. Bo raz pojawił się nagle obok namiotów, nawet się z Obywatelami nie przywitał, za to zrobił sobie na ich tle selfie i zniknął. Często zachodzi zaś wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Opowiada ludziom o zawiłościach życia politycznego. Jest miły i bezpośredni.

Tydzień czwarty

Pierwsze dni nowego roku przynoszą informację, że jest plan ogrodzenia całego kompleksu Sejmu wysokim na 2,2 m ażurowym ogrodzeniem z metalu.

Posłowie PO i Nowoczesnej czekają na wznowienie 33. posiedzenia Sejmu, które według nich nie zostało zamknięte.

Obywatele RP stoją pod parlamentem. Kinga, Paweł (kiedyś działał m.in. we wrocławskiej Pomarańczowej Alternatywie), Kajetan (były dziennikarz), Rafał (pracownik naukowy), Krzysiek Riksiarz, Wojtek od turystów i inny Wojtek (do niedawna redaktor), Bartek (pisarz), chłopak z Bemowa, licealista ze śródmieścia, dziewczyny z Czarnego Protestu, emeryt z południa Polski. Protestują przeciwko dewastacji Trybunału Konstytucyjnego, narzuceniu pozornej reformy oświaty, propagandowemu używaniu historii i pamięci narodowej oraz zniewalaniu obywateli. Inaczej mówiąc, przeciwko rodzącej się na oczach Polaków dyktaturze. Mają tu być przynajmniej do 11 stycznia.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj