Nie żyje Tomasz Kalita. Były rzecznik SLD, działał na rzecz dostępu do medycznej marihuany
W maju 2016 roku zdiagnozowano u niego raka mózgu.
Darek Golik/Forum

O jego śmierci poinformował Andrzej Golimont.

Tomasz Kalita urodził się w 1979 roku w Bielsku-Białej. Studiował w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora i na Uniwersytecie Warszawskim.

Karierę zawodową zaczynał jako dziennikarz, choć jak sam przyznał, zdał sobie sprawę, że relacjonowanie wydarzeń politycznych nigdy nie było dla niego, gdyż wolał sam w nich uczestniczyć. „Gdybym musiał scharakteryzować siebie w tylko dwóch słowach, wybrałbym te: »homo politicus«” – mówił o sobie.

Karierę polityczną rozpoczął w 2003 roku, uczestnicząc w kampanii przed referendum akcesyjnym w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Od 2005 roku kierował zespołem programowym SLD.

W latach 2008–2011 pełnił funkcję rzecznika prasowego SLD oraz Klubu Parlamentarnego SLD. Kilka lat później założył Centrum im. Ignacego Daszyńskiego. W tym samym roku został szefem doradców Leszka Millera i doradcą wicemarszałka Jerzego Wenderlicha.

Medyczna marihuana dla wszystkich

31 maja 2016 roku zdiagnozowano u niego raka mózgu. Okazało się, że był to nowotwór złośliwy – glejak wielopostaciowy. Mówiąc o przyczynach swojej choroby, twierdził, że glejak mógł rozwinąć się od nadużywania telefonu komórkowego. „Bywało, że słuchawkę do ucha przykładałem po 150 razy dziennie” – mówił. 

W ostatnim czasie mocno zaangażował się w walkę o ustawę, która ułatwiałaby chorym dostęp do medycznej marihuany.

W październiku zeszłego roku spotkał się w tej sprawie z prezydentem Andrzejem Dudą. „Prezydent tak samo jak ja i wielu naszych współobywateli nie rozumie, dlaczego coś, co może pomóc, ulżyć w cierpieniu, nie może być zalegalizowane” – mówił po tym spotkaniu w „Piaskiem po oczach” w TVN24.

Dodał wówczas, że nie chce być „legalnym ćpunem”. „Chcę po prostu wyzdrowieć. Jestem wkurzony, że polskie państwo naraża mnie na to, żeby traktować mnie jak przestępcę. To jest chore” – wyjaśniał.

„Czasem zwyczajnie nie ma dobrych słów. Jest żal i niedowierzanie. Ania Kalita jestem z Tobą myślami i sercem. Pięknie żyliście”  – napisała na Facebooku, żegnając Tomasza Kalitę, Barbara Nowacka.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj