Polityka europejska PiS jest sprzeczna z polskimi interesami. Z co najmniej dwóch powodów
Królowa Kier w Unii Europejskiej
Otwarcie traktatów oznacza, że wszystkie kraje będą mogły zgłaszać swoje pomysły, a wiele z nich chętnie ograniczyłoby np. swobodny przepływ pracowników, co uderzyłoby w polskie firmy.
Generalnie na negocjacjach unijnych traktatów na pewno odbiłyby się coraz silniejsze w Europie tendencje protekcjonistyczne, z oczywistą szkodą dla Polski.
Beata Szydło/Facebook

Generalnie na negocjacjach unijnych traktatów na pewno odbiłyby się coraz silniejsze w Europie tendencje protekcjonistyczne, z oczywistą szkodą dla Polski.

Jedną z najzabawniejszych bohaterek „Alicji w krainie czarów” Lewisa Carolla była Królowa Kier. Przy swoich dość niewielkich rozmiarach miała bardzo krótki loncik, czyli tendencję do natychmiastowego wpadania w dziką furię. Bez przerwy domagała się, by ściąć głowę każdemu, kto jej podpadł – poczynając od nieszczęsnych ogrodników (próbowali w obronie własnej przemalowywać róże z białych na czerwono), przez Kapelusznika, po samą Alicję.

Ostatnio Królową Kier zaczęła mi przypominać polska polityka europejska. Dziś rano europoseł PiS Ryszard Legutko powiedział na przykład, że Jarosław Kaczyński nie popiera kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej, a samo to stanowisko powinno zniknąć. Pomińmy tu już kwestię, że to temat, na który powinna się wypowiadać premier. Ważna jest reguła: z kimś nam nie po drodze w Europie, podpadł nam, trzeba go ściąć.

Polska chce rewizji unijnych traktatów

To nie pierwszy taki wypadek. Polska, ustami Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło, od dłuższego czasu domaga się rewizji unijnych traktatów i ograniczenia roli Komisji Europejskiej. Powód jest jasny: Bruksela nam podpadła, bo weszła w spór z polskim rządem o Trybunał Konstytucyjny. I dlatego ją też trzeba ściąć.

I nieważne, że takie stanowisko jest sprzeczne z długofalowym polskim interesem w Unii, i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, otwarcie traktatów oznacza, że wszystkie kraje będą mogły zgłaszać swoje pomysły, a wiele z nich chętnie ograniczyłoby np. swobodny przepływ pracowników, co uderzyłoby w polskie firmy. Generalnie na negocjacjach unijnych traktatów na pewno odbiłyby się coraz silniejsze w Europie tendencje protekcjonistyczne, z oczywistą szkodą dla Polski.

Po drugie, Polska zawsze wspierała instytucje wspólnotowe, takie jak Komisja Europejska czy Parlament Europejski. To one równoważą wpływy najważniejszych stolic, takich jak Paryż czy Londyn, broniąc interesów słabszych państw, do których Polska wciąż się zalicza. Czy stać na to, żeby się pozbywać w Unii takiego sojusznika i ścierać się z najsilniejszymi jak równy z równym? Jeszcze długo tak nie będzie.

Oczywiście wszelkie analogie, jak i ta, są złudne. Główna różnica polega na tym, że Alicja, gdy miała zostać ścięta, obudziła się. Królowa i jej dwór okazały się zwiędłymi liśćmi, a wszystkie przygody przedziwnym, surrealistycznym snem. Ja od rana co jakiś czas się szczypię, ale jeszcze się nie obudziłem.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj