Kim jest Julia Przyłębska – czy rzeczywiście prezesem Trybunału Konstytucyjnego?
Sąd Najwyższy zbada, czy Julia Przyłębska jest prezesem TK zgodnie z prawem.
Julia Przyłębska
Krystian Maj/Forum

Julia Przyłębska

Jest to nie tylko sposób (kto wie, czy nie ostatni z możliwych proceduralnie) na sprawdzenie legalizmu jej poczynań – a co za tym idzie obecnych działań organu będącego niegdyś Trybunałem Konstytucyjnym. Równocześnie jest to przykład poczucia odpowiedzialności władzy sądowniczej RP.

Wszystko za sprawą postanowienia warszawskiego sądu apelacyjnego, który rozpatruje sprawę pochodzącego z listopada ubiegłego roku wniosku ówczesnego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego o powstrzymanie od orzekania tzw. sędziów dublerów (czyli Mariusza Muszyńskiego, Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego nieprawidłowo, bo na obsadzone już miejsca, nominowanych do TK przez PiS). Julia Przyłębska, uważająca się za urzędującego prezesa Trybunału, stwierdziła ostatnio, że wycofuje zażalenie byłego prezesa.

Czy Julia Przyłębska jest prezesem Trybunału zgodnie z prawem?

Sędziowie sądu apelacyjnego skierowali jednak do Sądu Najwyższego pytanie prawne, czy sąd ma kompetencje, aby ocenić „umocowanie osoby powołanej na prezesa TK”, a jeśli tak – to czy Julia Przyłębska została powołana na to stanowisko zgodnie z prawem? Sąd apelacyjny przytacza bowiem poważne wątpliwości z tym związane – zwłaszcza brak wymaganej przepisami uchwały prawidłowo zwołanego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, która przedstawiałaby prezesowi kandydatów na prezesa.

W gruncie rzeczy chodzi o zbadanie, czy p. Julia Przyłębska faktycznie jest panią prezes, a tym samym: czy może skutecznie działać jako następca prof. Rzeplińskiego?

Swoją prośbę sąd najwyższy uzasadnia, co też wymowne, precedensowym charakterem powstałych problemów prawnych i przekonaniem, że rozstrzygnięcie powinno zapaść „na najwyższym poziomie kompetencji”, aby mogło „kształtować praktykę sądów powszechnych i innych właściwych organów”.

Oczywiście, rozstrzygnięcie będzie miało wpływ nie tylko na ocenę statusu i postawy p. Przyłębskiej (oraz jej mocodawców), ale też działań („wyroków”) wydawanych obecnie przez ciało mianujące się Trybunałem Konstytucyjnym.

Sądy powszechne ostatnią nadzieją dla sądownictwa w Polsce

Wszelako, co równie ważne, już sama decyzja sędziów apelacyjnych jest kolejnym dowodem na to, że po zdezawuowaniu Trybunału to sądy powszechne są dziś ostatnim szańcem obrony państwa prawa w Polsce opanowywanej przez PiS. Trójka sędziów (warto zapamiętać ich nazwiska: Ewa Kaniok, Beata Kozłowska i Robert Obrębski) wykazała się odpowiedzialnością i zawodową klasą. Mogli przecież bez mrugnięcia okiem umorzyć sprawę pod byle formalistycznym pretekstem – tymczasem przeanalizowali ją dogłębnie (dowodem warte lektury błyskotliwe uzasadnienie postanowienia), wykazując się przy tym zarówno szerokim spojrzeniem (by nie powiedzieć: mądrością), jak i odwagą (takie czasy…).

PS W ostatnich dniach zapadł jeszcze jeden znamienny wyrok – tym razem Naczelnego Sądu Administracyjnego. Otóż uznał on, że zwłoka w publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie może negatywnie wpływać na możliwość realizacji konstytucyjnego prawa obywatela.

Ciekawe, co powie na to Beata Szydło? Pewnie to samo, co mówią jej przełożeni (Jarosław Kaczyński), podwładni (Zbigniew Ziobro) i partyjni koledzy (szereg działaczy PiS i „narodowych” publicystów): że sędziowie to skorumpowana kasta i pseudoelita, którą trzeba wreszcie przywołać do porządku.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj