szukaj
Gen. Pytel wyjaśnia, dlaczego zdaniem Macierewicza Smoleńsk to tylko polityczna gra
Jednym zastrzyk adrenaliny daje skok na spadochronie, Macierewiczowi satysfakcję daje niszczenie ludzi i obserwowanie ofiary – mówi gen. Piotr Pytel.
Tragicznym skutkiem nowych praktyk wprowadzonych w resorcie przez Antoniego Macierewicza, była w mojej opinii samobójcza śmierć pułkownika K.
Krystian Maj/Forum

Tragicznym skutkiem nowych praktyk wprowadzonych w resorcie przez Antoniego Macierewicza, była w mojej opinii samobójcza śmierć pułkownika K.

13 lutego gen. Piotr Pytel, kierujący kontrwywiadem wojskowym od 2013 do 2015 roku, opowiedział w „Kropce nad i” o swojej rozmowie z Antonim Macierewiczem.

Cytat z wywiadu stał się sensacją dnia: „Macierewicz powiedział do mnie tak: »Przecież pan jest inteligentnym człowiekiem. Pan sobie zdaje sprawę z tego w sposób oczywisty, że zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne«. Z kontekstu tej wypowiedzi mogłem wywnioskować, że pan minister Macierewicz nawet nie wierzy w ten zamach. Dlatego być może ma do tego takie chłodne i cyniczne podejście”.

Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka zaapelował do ministra obrony, aby odniósł się do wypowiedzi Pytla.

Dopytujemy gen. Piotra Pytla o szczegóły. Jego relacja jest bulwersująca. Niestety, nie ma szans na komentarz drugiej strony, gdyż Antoni Macierewicz i jego rzecznik Bartłomiej Misiewicz nie odpowiadają mediom.

Piotr Pacewicz:– Kiedy miała miejsce tamta rozmowa z min. Macierewiczem?
Gen. Piotr Pytel: – Tuż przed 19 listopada 2015 roku, już po złożeniu przeze mnie rezygnacji. To była pierwsza z trzech naszych rozmów. Macierewicz wezwał mnie do gabinetu. Usiadłem naprzeciwko. Byliśmy sami w pokoju. Zaczął na mnie patrzeć, bez słowa, czułem, że chce mnie sprowadzić do poziomu podłogi. Ale odbił się od mego spojrzenia, ja mam poczucie własnej wartości, nie awansowałem przez salony, tylko za osiągnięcia, moja służba została doceniona w całym NATO, spotykałem się z osobami, z którymi pan Macierewicz nigdy się nie spotka. To mi daje odporność. Po dłuższej chwili minister odwrócił wzrok. I wtedy powiedział, co myśli o Smoleńsku.

Pamięta pan dokładnie sformułowania, jakiego użył Macierewicz?
Te, które cytuję tak. Zapadły mi w pamięć, bo były zaskakujące. Rozmowa trwała może 15 minut. Jeżeli rozmowa była nagrywana można to potwierdzić.

Czy było dla pana jasne, że Macierewicz nie wierzy w zamach? Bo z faktu, że go politycznie wykorzystuje nie wynika, że nie wierzy.
Tak wynikało z tego, co Macierewicz mówił poza tym. Nie pamiętam dosłownych sformułowań. Ale na pewno użył określenia „wyłącznie narzędzie polityczne”.

Po co miałby to mówić panu, który właśnie odchodził ze służby? Którego widział jako swego przeciwnika.
Sam się nad tym zastanawiam. Byłem tym zaskoczony. Już wcześniej podejrzewałem go o cynizm, ale co innego domysły, a co innego potwierdzenie domysłów. Po co on to zrobił? Moim zdaniem chciał zrobić wrażenie, zagrała taka potrzeba ego, a ego ma minister Macierewicz ogromne. Jakby chciał mi powiedzieć: przecież obaj jesteśmy cwanymi facetami, musisz wiedzieć, że nie gadasz z wariatem, obaj myślimy racjonalnie. Chciał pokazać swoją przebiegłość, pochwalić się, jak potrafi być politycznie skuteczny. Jest kimś więcej niż ministrem obrony. Dla Macierewicza kluczowe jest poczucie własnej wielkości.

Przyszło mi też do głowy, że Macierewicz mógł uważać, wbrew faktom, że nie jestem takim strasznym wrogiem. W połowie 2014 roku zwrócił się do mnie pewien poseł PiS, który był przekonany że prowadzimy czynności w sprawie, które mogłyby zaszkodzić Macierewiczowi. Nie wymieniam jego nazwiska. Ku memu zaskoczeniu zaproponował mi „układ”: jeżeli przestaniemy prowadzić te czynności, to ustaną ataki na służbę i na moją osobę ze strony opozycji, w mediach prawicowych, także wypowiedzi tego posła.

Powiedziałem mu, że nie prowadzimy żadnych takich działań, ale mi nie uwierzył. To ja mogę być spokojny?  zapytał. Tak  zaśmiałem się. Myślę, że poseł poinformował się Macierewiczowi, że załatwił ze mną sprawę?

Mówi pan sporo o psychice Macierewicza. Na jakiej podstawie stawia pan diagnozy?
Jako szef kontrwywiadu wojskowego, musiałem orientować się w tym, co się działo także wcześniej, w tym w personaliach. Zresztą w służbach byłem już od początku lat 90. Przy całym swoim „szaleństwie”  w sensie wyłącznie potocznym – Macierewicz postępuje racjonalnie, np. ostrożnie podpisuje dokumenty. Nie jest zaburzony w sensie klinicznym, cechuje go raczej tzw. osobowość niedojrzała, z silnie psychopatycznym rysem. To dlatego tak chętnie współpracuje z ludźmi młodymi, bez doświadczenia.

Znam wiele relacji o niemal sadystycznych zachowaniach Macierewicza, jak z uśmiechem na ustach oznajmia zwalnianym oficerom, że już nigdy nie wrócą do służby, że on już o to zadba. Jednym zastrzyk adrenaliny daje skok na spadochronie, Macierewiczowi satysfakcję daje niszczenie ludzi i obserwowanie ofiary.

Tragicznym skutkiem nowych praktyk wprowadzonych w resorcie przez Antoniego Macierewicza, była w mojej opinii samobójcza śmierć pułkownika K. Nie chcę o tym więcej mówić ze względu na szacunek dla uczuć rodziny. Najbardziej zbulwersowała mnie wypowiedź jednego z przełożonych tragicznie zmarłego oficera, który powiedział do nowego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego: „Gratuluję Piotr, w końcu masz krew na rękach”.

A pozostałe spotkania?
Na drugim spotkaniu Macierewicz próbował doprowadzić do mego zwolnienia na skróty. Powiedziałem, że to sprzeczne z ustawową drogą i w raporcie o zwolnienie powołałem się na odpowiednie przepisy ustawy. Macierewicz powiedział, że nie muszę go pouczać, bo to on pisał tę ustawę, ale ktoś musiał mu potem wytłumaczyć, że trzeba przejść całą procedurę odwołania.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj