Kaczyński krytykuje za udzielenie pomocy 21-letniemu kierowcy. Kolejna teoria spiskowa?
W państwie PiS naganne jest już nawet wspieranie obywatela, którego o przestępstwo oskarżyły zjednoczone siły organów ścigania, politycy władzy i sprzyjające im media.
Jarosław Kaczyński wystąpił z tezą, że moralnym nadużyciem jest nawet próba zorganizowania pomocy prawnej podejrzanemu.
Prawo i Sprawiedliwość/Flickr CC by 2.0

Jarosław Kaczyński wystąpił z tezą, że moralnym nadużyciem jest nawet próba zorganizowania pomocy prawnej podejrzanemu.

Policja w ekspresowym tempie postawiła 21-letniemu uczestnikowi kolizji limuzyny pani premier zarzut spowodowania wypadku i uszkodzeń ciała u jego uczestników (grożą za to 3 lata więzienia).

Prominentni politycy rządzącej partii – z ministrem spraw wewnętrznych na czele – poszli jeszcze dalej, bo wydali na młodego obywatela wyrok. To samo zrobiły niektóre sekundujące władzy media. Nie ma znaczenia, że w sprawie jest wiele wątpliwości – czy po prostu kwestii, których na razie nie udało się jednoznacznie wyjaśnić. By już nie wspominać o fundamentalnej w procesie karnym zasadzie domniemania niewinności, wedle której podejrzanego uznaje się niewinnym aż do czasu rozstrzygnięcia przez niezawisły sąd.

Co więcej, wszechwładny lider rządzącej partii (i, co nie bez znaczenia, doktor prawa) wystąpił z tezą, że moralnym nadużyciem jest nawet próba zorganizowania pomocy prawnej podejrzanemu. Zasugerował na dodatek, że „próba swego rodzaju wsparcia dla młodego człowieka, który przyczynił się do tego wydarzenia, (…) może być traktowana wręcz jako wezwanie do tego, żeby tego rodzaju zdarzenia miały już charakter nieprzypadkowy”.

To teza nie tylko spiskowa (co u Kaczyńskiego nie dziwi), ale też potwornie niebezpieczna. I to dla wszystkich. Okazuje się bowiem, że w państwie PiS można już zmagającemu się z aparatem ścigania obywatelowi odmówić nadziei na pomoc prawną i wsparcie innych obywateli.

Kaczyński zaprzecza chlubnej karcie własnego życiorysu

Skoro bowiem takie gesty władza – w osobie prezesa PiS – uważa za „przekraczające miarę zwykłego nadużycia”, to daje jasny sygnał: lepiej w drażliwe sprawy się nie wtrącać. Nic to, że do wielkich osiągnięć zachodniej tradycji prawnej należy właśnie uważne przyglądanie się poczynaniom aparatu państwa wobec jednostek – z natury przecież słabszych, a często wręcz bezsilnych.

A już tylko smucić może to, że Jarosław Kaczyński występując z takim poglądem, zaprzeczył chlubnej karcie własnego życiorysu. Wszak dawno, dawno temu, bo w czasach PRL-u, obywatel Jarosław Kaczyński zaangażował się w działalność Biura Interwencyjnego Komitetu Samoobrony Społecznej KOR. Ideą tej inicjatywy była właśnie pomoc jednostkom, którym z różnych powodów – niekoniecznie politycznych – przyszło stanąć oko w oko z aparatem autorytarnego państwa. Chodziło o to, by nie były zdane tylko na siebie.

A jedną z form pomocy świadczonej przez Biuro Interwencyjne było wsparcie adwokackie i nagłaśnianie spraw – zwłaszcza wytykanie nieprawidłowości i nadużyć władzy. Wtedy współpraca z KOR wymagała sporej odwagi i mogła być powodem do dumy. Co stało się z Jarosławem Kaczyńskim, że teraz głosi tezy mogące być najwyżej powodem do hańby?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj