Kobiety nie zamilkną
Protest kobiet (i mężczyzn) na warszawskim Placu Konstytucji, 8 marca 2017 r.
Andrzej Hulimka/Reporter

Protest kobiet (i mężczyzn) na warszawskim Placu Konstytucji, 8 marca 2017 r.

Tegoroczny 8 marca stał się dniem ogólnoświatowego protestu kobiet.

Po powrocie z Brukseli premier Szydło zastała na biurku list od Protestu Kobiet, pozapartyjnej organizacji, zawiązanej po październikowym „marszu czarnych parasolek”. Podpisały się pod nim symbolicznie tysiące kobiet, wychodząc 8 marca na ulice ponad 80 miast. Został on sformułowany jako seria retorycznych pytań: Dlaczego odbieracie kobietom prawo do ludzkiego porodu i dostęp do antykoncepcji? Dlaczego lekceważycie konwencję o przemocy i edukację seksualną? Dlaczego tzw. klauzula sumienia staje się narzędziem pozbawiającym kobiety należnej pomocy medycznej? Dlaczego dziesiątki posunięć rządu firmowanego przez kobietę skierowanych jest przeciw kobietom, a towarzysząca im retoryka czyni z nich zły, nieodpowiedzialny, jakiś w istocie gorszy sort człowieka?

Ile to było tysięcy osób – dowiedzieć się nie sposób; policja wydaje się już nawykowo zaniżać liczebność wszelkich protestów, a rządowa propaganda – deprecjonować ich powagę. Ale kwestia kobieca staje się niesłychanie poważna. Niezamierzenie PiS obudził w tysiącach, może nawet już milionach Polek świadomość swego położenia społecznego. Przez minione lata feminizm traktowany był przez większość z dystansem, jako wielkomiejski ekscentryzm. Tzw. kompromis aborcyjny jawił się jako bezpieczny (dopóki go przestrzegano).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj