szukaj
Pół wieku czyśćca
Wiek męski, wiek klęski… Mickiewicz miał ledwie czterdzieści lat, gdy to napisał. Ot, histerie podrośniętego szczeniaka.

Otom zostawił za sobą pół wieku. Lata, których nikt już mi nie wróci. Decyzje, których skutków niepodobna już odwrócić. Wszystko rozstrzygnięte. Co miało ze mnie wyrosnąć, wyrosło. Z młodością koniec. Żadnego „wszystko przede mną”. Przede mną powolny zjazd ku cienistej nizinie starości. Niby do niej daleko, ale po drodze nie ma już przystanków.

Wszystkim, którzy mieli dla mnie przez te pięć dekad jakąś dobrą myśl lub słowo, dziękuję. Nielicznych, którzy mi w czymś pomogli, przepraszam za niewdzięczność – wynika z roztargnienia i lenistwa. Tych, którym zaszkodziłem bądź zrobiłem przykrość, proszę o wybaczenie – pewnie byłem młody i głupi. Licznym wrogom ich złośliwości nie pamiętam, bo mam słabą pamięć.

No właśnie. Słaba pamięć to dar i przekleństwo. Nie wiem dokładnie, co robiłem przez te pół wieku w czyśćcu. Chyba byłem najpierw we Wrocławiu, potem kilka lat w Lublinie. Od dawna w Krakowie. Ciągle jeździłem do Warszawy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj