Kwaśniewski w TOK FM: Na Zachodzie myślą, że przyjęcie Polski do Unii było błędem
Mnóstwo zaklęć i żadnej koncepcji. W sprawach europejskich mają ma albo fałszywe wyobrażenia, albo to amatorszczyzna – tak Aleksander Kwaśniewski podsumował w Poranku Radia TOK FM politykę europejską PiS.
Aleksander Kwaśniewski, były prezydent
Wojciech Druszcz/Polityka

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent

Aleksander Kwaśniewski po lekturze treści orędzia Beaty Szydło, dotyczącego jej wyjazdu do Rzymu na obchody rocznicowe Traktatów Rzymskich, podsumował w Poranku Radia TOK FM: – Szydło przesadza. Kryzysy są częścią Unii Europejskiej. Problemy migracyjne to są problemy świata, a nie Unii. Za chwilę będą one miały inny wymiar, bo jeżeli demograficznie Afryka będzie podwajała liczbę ludności w ciągu 20 lat, to ta emigracja będzie trwała i nie jest ona związana z Unią. Związana jest z tym, że Afryka się rodzi, a my jej nie pomagamy, nie tworzymy miejsc pracy.

Dodał, że Unia Europejska wciąż jest tą ziemią obiecaną. Według byłego prezydenta gdyby spojrzeć chłodno na UE, to można by powiedzieć, że fala imigracyjna jest ostatecznym dowodem na jej sukces: – Ci ludzie nie uciekają do Chin, do Rosji, oni wybierają Europę.

Polska była prymusem w UE, ale już nie jest

Kwaśniewski nawiązując w rozmowie z Jackiem Żakowskim do swoich ostatnich rozmów z politykami zagranicznymi, mówił, że na Zachodzie dojrzewa, nie tylko wśród polityków, ale i w opinii publicznej, smutna dla Polski myśl: – Że głównym błędem, jaki UE popełniła w ostatnich latach, był nie Brexit, nie imigranci, tylko wielkie rozszerzenie w 2004 roku, przyjęcie Polski, przyjęcie innych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej, a później Bułgarii i Rumunii. To jest traktowane jako kolosalny błąd.

Polska była do niedawna dobrym dowodem, że to miało sens. – Myśmy byli prymusem, nadzieją UE, myśmy dawali duży potencjał ekonomiczny, a jednocześnie proeuropejskie postawy. Dzisiaj staliśmy się troublemakerem, sprawiamy kłopoty. Do Węgrów się przyzwyczajono, to nieduży kraj. Natomiast Polska teraz traci pozycję, de facto stawia pod znakiem zapytania sens tej wielkiej integracji sprzed 13 lat.

Zdaniem byłego prezydenta ostatnimi działaniami budujemy sobie na Zachodzie opinię nieprzychylną. Konsekwencje odczują polscy emigranci, skutki mogą dotyczyć też wysokości subwencji dla Polski, które będą odtąd – według Kwaśniewskiego – dokładnie oglądane.

Czy Tusk i Szydło podadzą sobie ręce?

Gospodarzem rzymskiego spotkania będzie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który został w Polsce oskarżony o zdradę dyplomatyczną. – Czy premier polskiego rządu powinna podać zdrajcy rękę w takiej sytuacji? – pytał byłego prezydenta Jacek Żakowski.

To wszystko nie mieści się w kategoriach normalnych, więc ja nie mam na to odpowiedzi – mówił Aleksander Kwaśniewski. Dodał, że Tusk będzie prowadził obrady i trudno sobie wyobrazić, aby Szydło w tym czasie wyszła z sali. – Można sobie wyobrazić, że pani premier wejdzie innym wejściem niż Tusk – zastanawiał się Kwaśniewski. Dodał, że oskarżenie wysuwane pod adresem szefa RE jest niepoważne i nie ma żadnych podstaw. Były prezydent uważa, że jeśli Szydło chce zachować się „konstruktywnie”, to powinna przyjechać i podać rękę Donaldowi Tuskowi. – Tu przecież chodzi o więcej niż o Tuska, o dużo więcej – mówił Kwaśniewski.

Według niego wszystko to, co PiS dziś mówi o Tusku, opiera się na silnej nienawiści prezesa i jego otoczenia: – PiS ma powody nie lubić Tuska, bo często z nim przegrywał.

Według Aleksandra Kwaśniewskiego PiS w sprawie Tuska postępuje w sposób ryzykowny przede wszystkim dla siebie. – Skupienie całego ataku na Tusku w sposób naturalny przygotowuje go do powrotu do Polski. Dodał, że opinia publiczna będzie skupiać uwagę na Tusku i to może się zakończyć porażką PiS.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj