Pierwszy raz od 10 lat tysiące nauczycieli nie prowadziło lekcji
W piątek w całej Polsce ok. 40–45 proc. szkół brało udział w strajku nauczycieli. To około ośmiu tysięcy szkół. Nauczyciele byli w pracy, ale nie uczyli
Strajk nauczycieli w Szkole w Szczecinie
Cezary Aszkielowicz/Agencja Gazeta

Strajk nauczycieli w Szkole w Szczecinie

Sławomir Broniarz, szef ZNP, apelował w piątek rano do rodziców o zrozumienie. „Pierwotnie braliśmy pod uwagę, że do strajku przystąpią tylko gimnazja, a teraz mamy informację, że strajkują przedszkola, szkoły podstawowe, gimnazja i szkoły średnie” – mówił na antenie TOK FM.

Protestujący oczekują deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień ani nauczycieli, ani innych pracowników, i że do tego czasu warunki pracy, w tym finansowe, nie zmienią się na niekorzyść. ZNP chce też podniesienia zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli o 10 proc. Strajk związany jest z reformą oświaty, w wyniku której, jak wyliczył związek, pracę ma stracić około 37 tys. nauczycieli.

Szef ZNP zapewniał, że dyrektorzy szkół mieli za zadanie zorganizowanie opieki nad dziećmi i jego zdaniem wszyscy dobrze to zorganizowali. „Wszystkie dzieci, które przyjdą do szkoły, będą zaopiekowane” – mówił Broniarz. Według niego reforma minister edukacji Anny Zalewskiej tylko szkodzi: nauczycielom i uczniom.

Broniarz w rozmowie z Jackiem Żakowskim w Poranku Radia TOK FM mówił ponadto, że zmiany w polskiej szkole są konieczne, ale przedtem potrzebne są konsultacje. Chodzi o to, aby zmiany były przede wszystkim przemyślane. Broniarz zwracał uwagę, że przeciwko nauczycielom występują dziś władze MEN i kuratorzy oświaty.

Przypomnijmy, że od nowego roku szkolnego 8-klasowa podstawówka i gimnazja przestaną istnieć. Wielu nauczycieli obawia się zwolnień. Kiedy MEN ogłaszał zmiany, zapewniał co prawda, że do takich nie dojdzie, ale ostatnio przyznał, że nie może tego zagwarantować wszystkim nauczycielom.

Broniarz mówił, że piątkowy strajk nie wyczerpuje protestu. Po strajku rusza kampania referendalna, aktywne pozostają ruchy rodzicielskie. Dodał też, że do tej pory udało się zebrać 609 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum.

„Zakładamy, że ten ruch społeczny może być kamykiem, który pociągnie lawinę” – uważa Broniarz. „Gdyby się okazało, że nie możemy ochronić własnych dzieci, to ile byśmy byli warci jako dorośli?” – zauważył prowadzący rozmowę Jacek Żakowski.

Niektórzy nauczyciele nie przystąpili do strajku w przekonaniu, że należy wykonywać polecenia władzy. „Przy takiej postawie nigdy nie doszłoby do Sierpnia’80 i jakichkolwiek zmian, bo władza zawsze wiedziała najlepiej, a obywatele boleśnie się o tym przekonywali” – komentował Broniarz. I dodał: „Ta postawa jest rozbieżna z tym, co wiąże się z istotą bycia nauczycielem. Bo nauczyciel ma za zadanie kształtować serca, umysły i charaktery młodego człowieka”.

Beata Szydło mówiła w piątek rano w radiowej Jedynce, że rząd nie jest stroną protestu: „Mam nadzieję, że ten strajk nie będzie ingerował w normalne funkcjonowanie szkół. Organizatorzy strajku są zaangażowani politycznie. Oczywiście związek ma prawo do organizowania strajków, ale organizowanie go w ten sposób nie jest dobrym pomysłem. Reforma edukacji jest faktem”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj