szukaj
Sejm przyjął uchwałę o objawieniach fatimskich. Rozdział Kościoła od państwa się rozmywa
Przyjęcie uchwały ma wprawdzie znaczenie symboliczne, ale nabiera wymowy politycznej.
Z okazji uchwały w setną rocznicę objawień fatimskich spór był, i to ostry.
Rafał Zembrzycki/Kancelaria Sejmu RP

Z okazji uchwały w setną rocznicę objawień fatimskich spór był, i to ostry.

Sejm nieraz podejmuje uchwały zahaczające o religię i ludzi Kościoła. Niedawno przyjął na przykład uchwałę w trzydziestą rocznicę śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela ruchu Światło-Życie. I sporu o to w Sejmie nie było. Z okazji uchwały podjętej miażdżącą przewagą głosów PiS (ale PO nie głosowało) w setną rocznicę objawień fatimskich spór był, i to ostry. I słusznie. Wiara w objawienia fatimskie czy jakiekolwiek inne to nie jest temat, którym powinien się zajmować Sejm złożony z posłów wierzących i niewierzących. Tak rozumiem odmowę PO udziału w głosowaniu nad uchwałą.

Jej przyjęcie ma wprawdzie znaczenie symboliczne, ale nabiera wymowy politycznej. Jest kolejnym argumentem dla tych, którzy – jak znaczna część obecnej opozycji – wytykają obecnemu rządowi konfesjonalizację państwa, czyli rozmywanie jego rozdziału od Kościoła rzymskokatolickiego. Mało tego, język uchwały może pasuje do ambony, ale nie do parlamentarnej mównicy.

Dobrze wyczuł to poseł Stefan Niesiołowski, katolik i były działacz opozycji antykomunistycznej w PRL. „Kto PiS upoważnił, by podszywał się pod Matkę Boską? Czy poparcie dla PiS ma wynikać z Jej objawień?” – pytał w debacie sejmowej na temat uchwały. Poseł Jarubas (PSL) słusznie protestował przeciwko wikłaniu przez PiS Kościoła w politykę pod płaszczykiem kultu maryjnego. Tylko że część episkopatu chętnie na to wikłanie się zgadza. Zapewne niejeden biskup katolicki podpisałby się pod ideologiczną przestrogą, że miejsce komunizmu może zająć ateizm.

Rozdział władzy świeckiej od kościelnej

Nadużyciem było przywołanie przez poseł Bubulę (PiS) w debacie Bogdana Włosika, zastrzelonego przez SB podczas solidarnościowej miesięcznicy w Krakowie 13 października (a nie, jak błędnie podała posłanka, 13 maja) 1982 r. Włosik poszedł demonstrować nie w związku z Fatimą, tylko w związku ze stanem wojennym wymierzonym w Solidarność.

Uchwała sejmowa nie może posługiwać się dewocyjnym językiem kościelnym, bo Sejm to nie Kościół, tylko reprezentacja pluralistycznego społeczeństwa, którego część stanowią chrześcijanie niewyznający wiary w objawienia fatimskie. Większość sejmowa nie może wykorzystywać swojej liczebnej przewagi do forsowania uchwał ignorujących zróżnicowanie światopoglądowe obywateli polskich.

Państwo polskie jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa, a nie świeckim ramieniem Kościoła. W tej sytuacji słowa jednego z posłów opozycji, że „PiS ma Boga w uchwałach, ale nie ma go w sercach” są dobrym podsumowaniem sprawy.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj