Ziemowit Szczerek wraca do trudnych relacji polsko-ukraińskich
Do przyjaciół Ukraińców
Dał nam przykład Putin, jak się odnosić do siebie mamy? – autor tekstu o filmie „Wołyń” odpowiada na głosy krytyki z Ukrainy.
Polityka

Wchodzę któregoś dnia w internet – a tam się Jurij Andruchowycz wyzłośliwia, że niby go od nacjonalistów wyzywam, bo mu się film „Wołyń” nie podobał. I pan Andrij Pawłyszyn z „Lwiwskiej Hazety” też nade mną ręce załamał: niby taki ze Szczerka funfel Ukrainy, a się nad „Wołyniem” filmem apologetycznie wywzniaśla. A wszystko to dlatego, że w eseju na temat filmu „Wołyń”, który POLITYKA dołączyła do swojego numeru, ośmieliłem się nie wpaść w wojenne tarabanienie pod tytułem „zdrada Smarzowskiego” i nie pytałem, oburzony, „ileż to Smarzowski srebrników z Moskwy wziął za szkalowanie Ukrainy”.

No cóż, nie wpadłem, bo – mimo wszystko – nie uważam, że w sprawie „Wołynia” mamy do czynienia ze złowrogimi siłami zła z jednej strony i z błyszczącymi siłami zła z drugiej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj