Marks w telewizji
Marks twierdził, że kapitalizm – na skutek sprzeczności wewnętrznych – nieuchronnie zmierza ku upadkowi.

Wszystkiego bym się spodziewał, ale że telewizja publiczna pokaże sztukę o Karolu Marksie, autorstwa i reżyserii Macieja Wojtyszki – tego bym nie oczekiwał. A jednak o późnej porze, kiedy ciemny lud (zwany kiedyś „ludem pracującym miast i wsi”) śpi snem spokojnym, nocne marki, lunatycy, czerwona lumpeninteligencja i niedobitki marksistów, mogli obejrzeć w TVP 2 przedstawienie „Narodziny Fryderyka Demuth”, przeniesione z Teatru im. Słowackiego w Krakowie.

Demuth to nieślubny syn Karola Marksa z młodą i apetyczną służącą. Niektórzy uważają, że prawdziwym ojcem był Fryderyk Engels, przyjaciel i – jak byśmy dziś powiedzieli – sponsor rodziny. Inni twierdzą, że Engels tylko wziął na siebie ojcostwo, żeby uratować rodzinę Marksa i jego autorytet na powstającej dopiero lewicy.

Z bogatego życia i działalności twórcy marksizmu (choć Marks sam o sobie mówił, że marksistą nie jest) Wojtyszko wybrał tylko ten jeden wstydliwy epizod – nieślubne dziecko, czyli skandal w rodzinie – od czasu do czasu robiąc dygresje dotyczące działalności Marksa w innej niż dziecioróbstwo dziedzinie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj