PiS bierze się za organizacje pozarządowe
Zagłodzić, zastąpić
To obywatele zdecydują, czy przetrwają organizacje pozarządowe promujące otwartość, równość i solidarność, kontrolujące władzę. Czy też czeka nas Katolickie Państwo Narodu Polskiego.
Demonstracja obrońców zwierząt pod Sejmem „Nie dla cyrków ze zwierzętami”, 2015 r.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Demonstracja obrońców zwierząt pod Sejmem „Nie dla cyrków ze zwierzętami”, 2015 r.

PiS chce przejąć władzę nie tylko nad instytucjami państwa i samorządu, ale też nad społeczeństwem obywatelskim. Organizacje pozarządowe mają być narzędziem sterowania społeczną aktywnością i świadomością. Mają pomóc PiS w realizacji jego wizji państwa: etnicznie i religijnie jednorodnego, podlegającego prawu zgodnemu z „boskim”, trzymającego na dystans „obcych”, a patriotyzm realizującego przez kulty: smoleński i żołnierzy wyklętych. Czy mu się uda – zależy od nas, obywateli.

Odciąć lewactwo

PiS planuje doprowadzić organizacje, które krzewią „liberalizm” i „lewactwo”, do upadku, przez odcięcie ich od finansowania. Zamierza centralnie dzielić wszelkie dotacje – w tym unijne – przez urzędników Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Centrum zasili organizacje realizujące „edukację patriotyczną”, propagandę antyrównościową nazywaną „obroną tradycyjnej rodziny”, propagandę zamachu smoleńskiego i propagandę antyunijną nazywaną „wstawaniem z kolan”. Rząd ma gotową odpowiednią ustawę.

„Niesłuszne” organizacje: strażnicze, równościowe, kontrolujące władzę, są publicznie zohydzane, po to by odebrać im społeczne zaufanie. I zastraszane. Ale nie są to działania spektakularne, które mogłyby wywołać ostrą reakcję Unii, Rady Europy czy innych organizacji międzynarodowych. Przez półtora roku rządów PiS nie zrobił z NGO nic tak gwałtownego jak z Trybunałem Konstytucyjnym.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj