szukaj
Czarna skrzynka w kropki bordo
Gdziekolwiek człowiek spojrzy – sztuka zdemoralizowana, i to za publiczne pieniądze.

WICEMINISTER: – Bardzo słusznie pan zrobił, panie premierze, że nie zaszczycił obecnością Muzeum II Wojny. To by była strata czasu. Jak człowiek coś kasuje, to lepiej, że jest obiektywny, nie ma stosunku osobistego, ręka mu nie zadrży. Poza tym, między nami, jak tylko przekroczę próg jakiegoś Luwru czy innego Prado – od razu bolą mnie nogi, mam chyba alergię na muzea. Jesteśmy dosłownie okrążeni przez Ermitaż, Pergamon, Pinakotekę, Luwr, British Museum. To dla nas śmiertelne zagrożenie.

WICEPREMIER: – Pan najlepiej wie, panie ministrze, jak cenny jest mój czas. Nie mogę go trwonić na oglądanie jakiegoś muzeum Tuska. Nie odwiedziłem jeszcze wszystkich pomników Jana Pawła. Na szczęście popiersie Prezydenta Tysiąclecia Antoni umieścił dwa kroki od ministerstwa, więc mam blisko.

– I blisko siedziby garnizonu, więc można go mieć na oku. I dwa okazałe pomniki też.

– Na oku? Kogo? Po co? Przecież pomnik nie odejdzie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj