szukaj
IPN demaskuje polskich szpiegów. To groźny ruch
Wywiad na tacy
IPN udostępnił kolejną partię najwrażliwszych danych wywiadu Rzeczpospolitej. To kolejne uderzenie obecnej ekipy w bezpieczeństwo państwa.
IPN udostępnił kolejną partię najwrażliwszych danych wywiadu Rzeczpospolitej.
Krzysztof Żuczkowski/Forum

IPN udostępnił kolejną partię najwrażliwszych danych wywiadu Rzeczpospolitej.

Oczywiście Instytut jak zawsze powoła się na ideę dążenia do „prawdy historycznej” oraz usprawiedliwi tym, że jedynie wykonuje rozkazy – przepraszam: zapisy – ustawy uchwalonej przez parlament.

Na stronach tzw. inwentarza archiwalnego IPN każdy może oto znaleźć teraz dane prawie tysiąca oficerów i współpracowników wywiadu, którzy pracowali w czasach PRL, a potem często pełnili służbę w strukturach wolnej Polski. Podane są nie tylko ich rodowe nazwiska, ale w wielu przypadkach także te „legalizacyjne”, czyli takie, pod którymi pracowali za granicą. Są ponadto daty i miejsca urodzenia, imię rodzica oraz daty wytworzenia dokumentów (a więc najprawdopodobniej rozpoczęcia służby). Jest opis zawartości teczki (czy są w niej fotografie czy tylko dokumenty, z ilu tomów się składa i ile kart zawiera). A wreszcie sygnatury, pod jakimi akta figurują w zbiorach IPN.

W ramach mocno nagłaśnianego udostępniania dotąd zastrzeżonego – właśnie ze względu na swoją wagę – zbioru IPN już wcześniej ujawniono dane osób zarejestrowanych jako współpracownicy wywiadu, w tym pozwalające zidentyfikować m.in. „nielegałów”, czyli najtajniejszych i najcenniejszych często agentów oraz zwerbowanych cudzoziemców!

Co najgorsze – oraz szokujące w swej nieodpowiedzialności czy po prostu zbrodniczej głupocie – IPN ujawnił również dane osób, które, sądząc po metrykach, mogą nadal żyć. Niewykluczone zresztą, że wciąż w krajach, w których działały! To zaś może oznaczać dla nich co najmniej infamię, jeśli nie taki czy inny wyrok.

Złamanie żelaznej we wszystkich służbach zasady

Problem także w tym, że takie posunięcie jest złamaniem żelaznej we wszystkich służbach zasady nieujawniania swoich źródeł. Nie mówiąc już o naruszeniu składanej zwykle agentom obietnicy, że współpraca będzie pilnie strzeżoną tajemnicą. Te właśnie reguły są warunkiem reputacji i wiarygodności każdego wywiadu – oraz, po prostu, podstawą skuteczności jego pracy. Małe są przecież szanse na pozyskanie źródła, jeśli potencjalny kandydat nie będzie miał pewności zachowania dyskrecji, a więc bezpieczeństwa. Równocześnie wywiad, który nie szanuje standardów, nie może liczyć na poważne traktowanie przez sojuszników.

Dlatego śmieszne jest tłumaczenie, że o tym, czyje teczki stały się jawne, zdecydowały komisje złożone z funkcjonariuszy samych służb. Sama ich zgoda, by ujawniać niektóre ze zgromadzonych w IPN danych, świadczy tyleż o braku kompetencji, co o politycznej jedynie motywacji i zacietrzewieniu.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj