Umorzono sprawę o znieważenie m.in. grobu Bieruta. Prokuratura dzieli mogiły na te lepszej i gorszej kategorii?
Nieszkodliwe profanowanie grobów
Sąd warunkowo umorzył sprawę o znieważenie w 2016 r. nagrobku Bolesława Bieruta. Czy to koniec tradycji szanowania grobów?
Sąd warunkowo umorzył sprawę o znieważenie w 2016 r. nagrobku Bolesława Bieruta. Czy to koniec tradycji szanowania grobów?
Krystian Maj/Forum

Sąd warunkowo umorzył sprawę o znieważenie w 2016 r. nagrobku Bolesława Bieruta. Czy to koniec tradycji szanowania grobów?

Sąd i prokuratura RP wysłały właśnie w kraj sygnał, że bezczeszczenie miejsc spoczynku zmarłych bynajmniej nie musi być w Polsce traktowane przez prawo jako szczególnie naganne. To nowość w narodowej tradycji.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza warunkowo umorzył sprawę o znieważenie w 2016 r. nagrobku Bolesława Bieruta oraz innych działaczy komunistycznych na Powązkach Wojskowych w Warszawie. O to samo wnosili prokuratura, obrońcy i sami oskarżeni. Sprawcy mają jednak wpłacić symboliczne sumy (po 500 i 300 zł) na rzecz Zarządu Cmentarzy Komunalnych.

Co napisano na grobie Bieruta?

Przypomnijmy: 1 sierpnia 2016 r. na grobie Bieruta, odpowiedzialnego za powojenne represje i rodzimą wersję stalinizmu przywódcy polskiej partii komunistycznej w okresie 1948–56, pojawiły się namalowane czerwoną farbą napisy „kat”, „morderca” i „bandyta” oraz czerwona gwiazda. Z kolei nagrobki m.in. Jakuba Bermana, Julii Brystygierowej, Józefa Cyrankiewicza i Władysława Gomułki oblepiono hasłem „Zbrodniarz komunistyczny”.

Sprawców od razu niemal zatrzymała policja. Przyznali się. Momentalnie jednak ruszyły polityczne interwencje. Najpierw na komisariat przyjechały posłanki PiS Małgorzata Gosiewska i Anita Czerwińska, domagając się zwolnienia zatrzymanych. Powoływały się na patriotyczne motywacje sprawców. Następnego dnia zażądał tego sam minister sprawiedliwości. Wtedy podlegający mu prokurator przesłuchał sprawców. Tyle że jako… świadków, a nie podejrzanych. A potem naturalnie wypuścił ich na wolność.

Ich zwolennicy, komentując aferę, wciąż jednak mówili o zniszczonym monumencie, jak diabeł święconej wody unikając słowa „grób”. Powód był prosty. Otóż kodeks karny nie przewiduje kar za znieważenie pomników (sprawca może odpowiedzieć najwyżej za przestępstwo zniszczenia rzeczy). Sankcjonuje natomiast (art. 262 § 1) znieważenie miejsca spoczynku zmarłego – i to karą sięgającą od grzywny i ograniczenia wolności po nawet dwa lata więzienia.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj