PiS bierze komorników na cel. A przecież stoją na straży prawa
Zorganizowana mafia czy stróże wyroków
Rząd atakuje komorników, choć to oni właśnie są gwarantem powagi wymiaru sprawiedliwości.
Zbigniew Ziobro, Beata Szydło, Patryk Jaki
Kancelaria Prezesa RM

Zbigniew Ziobro, Beata Szydło, Patryk Jaki

Rada Ministrów przyjęła projekty ustaw o komornikach sądowych oraz o kosztach komorniczych. Reklamowała je sama Beata Szydło wespół ze swoim ministrem sprawiedliwości. Argumenty premier nie zaskoczyły: sprowadziły się do obrazka, jak to „bezduszni komornicy” w „bezwzględny sposób” postępują z – oczywiście – „rodzinami”, pozbawiając je „możliwości normalnego funkcjonowania”, ba, „życia w normalnych, godnych warunkach”. „Te projekty tę sytuację normalizują” – oznajmiła na koniec.

Podwładny próbował jednak przebić szefową. Najpierw podlizał się dziennikarzom, zaznaczając, że to media właśnie udowadniały, że pracy komorników nie towarzyszą „standardy państwa prawa”. Po czym oznajmił, że niekiedy są to „wręcz działania charakteryzujące jakieś środowiska, które specjalizują się w bezprawiu, a czasami wręcz w zorganizowanej przestępczości”.

PiS chce walczyć z patologiami w zawodzie komornika. Ale...

Taka teza w ustach ministra sprawiedliwości zdumiewa (i to mimo że do zdumiewających tez zdążył on od lat przyzwyczaić). Bo przecież praca komorników polega na wykonaniu wyroków sądów Rzeczpospolitej. Oczywiście, nie obywa się to bez wypaczeń, które zasadnie mogą być przedmiotem medialnej choćby krytyki – a zwłaszcza przedmiotem postępowań skargowych i dyscyplinarnych. Po prostu: i w tym zawodzie zdarzają się czarne owce. Nie bez powodu zmiany w przepisach o komornikach PiS zapowiedział właśnie po serii alarmów o komorniczych skandalach typu zajęcia traktora rolnikowi, który akurat nie był niczyim dłużnikiem.

Owszem, w rządowych propozycjach są rozwiązania mogące ograniczyć te patologie. Na przykład idea wprowadzenia wobec komorników wymogu legitymizowania się wykształceniem prawniczym (zabawne tylko, że firmuje ją Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, nieposiadający wykształcenia prawniczego, który na dodatek wiele razy zasłynął z prawniczych kiksów). Albo koncept rejestrowania przebiegu egzekucji, bo nagranie zawsze może pomóc jako dowód przy rozpatrywaniu ewentualnych skarg. Czy wreszcie zasada, że komornik podczas egzekucji musiałby przedstawić dłużnikowi formularz, ułatwiający zgłoszenie takiej skargi.

Kłopot w tym, że uzasadnienia rządowych pomysłów opierają się na nieprawdziwej sugestii, że komornicy są jedynie zwykłymi (czytaj: nastawionymi wyłącznie na zysk) windykatorami zadawnionych długów.

Komornicy na celowniku

Spośród rozmaitych profesji powiązanych ze stosowaniem prawa i wymiarem sprawiedliwości to ich najłatwiej wziąć na cel. W potocznym odbiorze trudno wszak lubić i poważać tych, którzy przecież ani nie łapią przestępców, ani nie dowodzą ich winy czy ich osądzają, a jedynie wykonują wyroki, i to te najbardziej prozaiczne, bo dotyczące takich czy innych długów. Tymczasem komornicy również wykonują przecież w ten sposób zadania publiczne – są gwarantami powagi werdyktów sądowych. I to nie tylko tych dotyczących interesów gospodarczych, ale też kwestii alimentacyjnych czy odszkodowań. Ich praca siłą rzeczy jest więc jednym z fundamentów pewności obrotu gospodarczego, a czasem nawet, niestety, stosunków rodzinnych.

Dlatego podejście prezentowane przez Szydło, Ziobrę i Jakiego jest cynicznym populizmem. Jakże łatwo przecież przedstawić komornika jako, że ponownie zacytuję błyskotliwą frazę pani premier, „bezdusznego” osobnika, który w „bezwzględny” sposób rujnuje życie zwykłych rodzin. Patryk Jaki dodaje „niszczenie człowieka”, który „nawet jeśli popełnił błędy i miał w życiu trudny okres, zawsze zasługuje na drugą szansę”. I zaraz po tym uzasadnia, że właśnie to ma uzasadniać obniżenie stawek dla komorników. Tenże Jaki krytykuje skądinąd komorników za „wysługiwanie się asesorami” – gdy tymczasem to właśnie jego resort próbuje radykalnie wzmocnić w sądach powszechnych pozycję asesorów względem sędziów!

Właśnie z racji pamięci o prowadzonej przez obecną ekipę krucjacie przeciwko środowiskom prawniczym warto zachować ostrożność także wobec „komorniczej rewolucji”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj