Tylko dla lekarzy
Straszne jest to spojrzenie lekarza i straszna jest jego władza nad nami.

Nie mają coś lekarze ostatnio dobrej prasy. Aż chciałoby się powiedzieć o nich coś miłego. Taką mam pokusę, bo obracam się co nieco w kręgach medycznych, żeby nie powiedzieć lekarskich. W ciągu ćwierćwiecza tego obcowania doszedłem do rozpoznania jednostki, którą nazwałbym standardowym lekarskim poglądem na ciało, zdrowie i życie w ogóle. Wydaje mi się on przypadkiem godnym uwagi, zwłaszcza że rozmija się z wyobrażeniami pacjentów – od stereotypowego, raczej niekorzystnego, obrazu mentalności „doktora” jest bowiem dość odległy. Warto by ten pogląd w zarysie zrekonstruować i ocenić, o ile to w ogóle jest prawda, a nie tylko zmyślenie mojej biednej głowy.

Na dobry początek skreślę tych kilka słów epikryzy, zastrzegając, że to tylko jakieś niby-jednostkowe uśrednienie dość zróżnicowanych postaw, „typ idealny”, może nieco sztucznie wykreowany, acz mający na uwadze uchwycenie pewnej lekarskiej swoistości.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj