WAT obala teorię ws. wybuchu na pokładzie tupolewa. PiS zataja te ustalenia
Zawadzenie o brzozę, a nie eksplozja bomby, było bezpośrednią przyczyną wypadku.
Przeprowadzane na WAT eksperymenty i obliczenia dowodziły, że prezydencki tupolew musiał przed runięciem w ziemię stracić kawałek skrzydła.
Filip Klimaszewski/Agencja Gazeta

Przeprowadzane na WAT eksperymenty i obliczenia dowodziły, że prezydencki tupolew musiał przed runięciem w ziemię stracić kawałek skrzydła.

Mit mitem – ale co z tego? Analizy ekspertów? Tym gorzej dla analiz i ekspertów. O faktach – prawdzie w końcu – nie wspominając. Tak można skomentować zatajenie przez słynną „podkomisję smoleńską” kierowaną przez równie już słynnego dr. Wacława Berczyńskiego analiz autorstwa naukowców Wojskowej Akademii Technicznej. Wnioski fachowców z WAT nie pasowały bowiem do hipotez na temat katastrofy 10 kwietnia 2010 r. propagowanych przez podkomisję – zwłaszcza tej o wybuchu na pokładzie ładunku termobarycznego.

Przeprowadzane na WAT eksperymenty i obliczenia dowodziły na przykład, że prezydencki tupolew musiał przed runięciem w ziemię stracić kawałek skrzydła – i to właśnie spowodowało, że zaczął się obracać i nie był w stanie lecieć dalej. To zatem zawadzenie o brzozę, a nie eksplozja bomby, było bezpośrednią przyczyną wypadku (a nie zamachu). Nie mówiąc już o przyczynach pośrednich, związanych a to z zamiłowaniami samego prezydenta, a to z ambicjami jego brata, a to ze stosunkami panującymi w armii, a to z poziomem pilotów.

Antoni Macierewicz w sprawie Smoleńska idzie w zaparte

Znamienne także, że choć podkomisji formalnie szefował dr Berczyński, to w praktyce nadzoruje ją i lansuje Antoni Macierewicz, któremu równocześnie podlegała Wojskowa Akademia Techniczna. Choć więc fachowcy z WAT wykazali się odwagą (znali przecież stanowisko, by nie powiedzieć, obsesję, swego pryncypała), to teraz uczelnia zaczęła kluczyć. A sam minister obrony – razem ze swoją podkomisją – idzie oczywiście w zaparte.

W efekcie historię tę można podsumować jeszcze inaczej: zdrowie bądź cynizm (albo zdrowie i cynizm) Antoniego Macierewicza pozostają bez zmian. Podobnie jak nie zmienia się jego pozycja w ugrupowaniu rządzącym obecnie Polską. Co jest z kolei świadectwem zdrowia i cynizmu prezesa, pani premier, polityków koalicji – ot, choćby Jarosława Gowina czy Ryszarda Terleckiego. Oraz rzesz sympatyków partii.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj