Co może przynieść wizyta prezydenta USA w Polsce?
Trump w Warszawie
Trump w Warszawie to przeciwieństwo Obamy na placu Zamkowym.

Pisowska Warszawa wybiera przymierze z prezydentem USA, który jest obrażonym na Europę, elity i media izolacjonistą i protekcjonalistą. To pasuje jak ulał do mentalności i stylu bycia obecnego obozu władzy w Polsce. Imponuje im najwyraźniej grubiaństwo Trumpa wykręcającego rękę Macronowi, wystawiającego faktury liderom Europy, przyjmującego w prezencie od Franciszka jego ekologiczną encyklikę, aby kilka dni później wypowiedzieć globalne porozumienie klimatyczne. Trump to dla nich pocieszenie, że nie są sami na arenie międzynarodowej. Najpotężniejszym państwem świata rządzi antyestablishmentowy populista miliarder, smalący cholewki do Putina, którego PiS oskarża o zamach smoleński.

Taka jest polityka zagraniczna obecnego rządu: ONZ, Trump, polexit. Po kompromitacji w Brukseli minister Waszczykowski ratuje się wybraniem Polski do Rady Bezpieczeństwa. Ale jedyny kontrkandydat, Bułgaria, wycofał się, więc wybór był z góry przesądzony.

Miło jest być niestałym członkiem, lecz w praktyce nic z tego nie wynika, poza udziałem w biurokratycznych procedurach RB. Jedyna poważna politycznie rzecz to ewentualne poparcie Polski jako członka RB dla jakiejś militarnej interwencji pod flagą ONZ, w czym akurat mamy pewien pozytywny dorobek. Tylko że Polska była już niestałym członkiem RB, ale czy ktoś pamięta, czym się wyróżniła?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj