MON odebrał pierwszy samolot dla VIP-ów. To był rekordowo szybki zakup
Lotnicy świętują dostarczenie najnowszego samolotu, a minister Macierewicz sugeruje, że w maszynach produkcji rosyjskiej mógł być podsłuch. Dlaczego nie przeszkadzało mu, gdy nimi latał?
Minister Macierewicz na Okęciu
Marek Świerczyński/Polityka

Minister Macierewicz na Okęciu

Książę Poniatowski już na Okęciu
Marek Świerczyński/Polityka

Książę Poniatowski już na Okęciu

Bez żadnych opóźnień, przy doskonałej organizacji powitania i pięknej pogodzie Polskie Siły Powietrzne wzbogaciły się w środę o najnowszy samolot. Gulfstream G550, nazwany na cześć księcia Józefa Poniatowskiego, wylądował na lotnisku Chopina tuż przed 10.30 i został powitany tradycyjnym salutem wodnym lotniskowej straży pożarnej.

Już na płycie wojskowego portu lotniczego lśniący nowością samolot został skropiony jeszcze raz – wodą święconą – przez biskupa polowego Wojska Polskiego gen. bryg. Józefa Guzdka. Imię oficjalnie nadała mu sympatyzująca z PiS aktorka Halina Łabonarska, choć wizerunek księcia Poniatowskiego samolot otrzymał już w fabryce w USA.

Rekordowo szybki zakup

To był rekordowo szybki zakup, możliwy dzięki specjalnej dotacji dla MON z budżetu centralnego i – nie łudźmy się – świetnym kontaktom z producentem. To dzięki nim Polsce udało się pozyskać samolot w nieco ponad pół roku od podpisania umowy. Gdyby tylko taką skuteczność można było wykazać w innych zamówieniach! Ale determinacja rządu PiS była w dużej mierze sprawą emocji.

Ten rząd za punkt honoru postawił sobie wymianę powietrznej floty transportu specjalnego i podpisał aż dwie umowy – na samoloty „małe” i „średnie”, w sumie aż pięć maszyn. Oczywiście można pytać o szczegóły, kwestionować procedury i narzekać na ceny – ale nie sądzę, by można było w dobrej wierze kwestionować same intencje.

Kraj doświadczony wypadkami i katastrofami lotniczymi powinien wreszcie móc sobie pozwolić na podniesienie bezpieczeństwa, nawet jeśli flota pięciu nowych samolotów wydaje się inwestycją nieco na wyrost. Antoni Macierewicz tak uzasadniał wydatki: „Po to jest ta danina finansowa, jaką wszyscy Polacy składają na państwo polskie, aby ono przestało być teoretyczne, fikcyjne, aby przestało być ono przemalowanym jeszcze sowieckim kształtem”. Kształt jest więc całkowicie amerykański, malowanie polskie, wyposażenie na pewno warte 440 milionów, bez VAT.

Pierwszy oficjalny lot dopiero jesienią

Wraz z nowym samolotem nowe obowiązki zyskuje lotnicza jednostka z Okęcia, niegdyś znana jako 36. specjalny pułk lotnictwa transportowego. Pułku już nie ma, został zlikwidowany w odruchu zerwania ze złym dziedzictwem, które miało wpływ na smoleńską tragedię. Teraz wojskowe załogi obsługujące loty VIP-HEAD służą w 1. bazie lotnictwa transportowego, która w celu przyjęcia nowych maszyn już zostawiła powiększona o ponad stu lotników – a zapewne będzie ich więcej, gdy do służby wejdą pozostałe samoloty.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj