Nasza nowa religia
Oto nowa religia rodząca się na naszych oczach. Bez zaświatów, mesjaszy i wstawania z grobów.

Gdzie się podziało nasze lepsze życie? Czyżbyśmy jeszcze wierzyli w zaświaty i rajskie ogrody? Już prędzej w to, że nasze umysły mogą zostać skopiowane i żyć będą nadal w nowym ciele, a żeby było jeszcze pewniej – w sieciowej chmurze. Sieć jest naszą ziemią i rajem. Jej ciało jest uniwersalne i nieskończone. Skoro można nas rozłożyć na bity informacji, to możemy się zagnieździć w każdym nośniku – organicznym i nieorganicznym. Skończy się nam jedno ciało, sprawimy sobie drugie albo przeniesiemy się na twardy dysk. Wgramy się w jakąś strukturę organiczną albo pożyjemy życiem eterycznego awatara.

Nie ma dla nas granic, bo sieć informacyjna to cały kosmos. Wszystko nadaje się na ciało digitalnego umysłu. Nie ma miejsca na martwą, bezmyślną materię. Wszechświat jest hardware’em i software’em jednocześnie. Formą i materią. A każde z nas jest jego cząstką – względnie wyosobnioną, lecz jednocześnie zintegrowaną z całością „życia-informacji”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj