Jakie będą konsekwencje utworzenia sieci szpitali
Leżenie zamiast leczenia
Eksperci nie mają złudzeń: w szpitalnej sieci pacjenci ciężko chorzy, generujący koszty, nie będą mile widziani.

W sieci szpitali, które mają zapewnione finansowanie przez najbliższe cztery lata, znajdzie się aż 145 tys. łóżek, poza nią zaledwie 7 tys. Jeśli więc celem kolejnej reformy ministra Konstantego Radziwiłła jest to, aby pacjenci publicznej służby zdrowia mieli gdzie leżeć, to zostanie on osiągnięty. Niestety, większości pacjentów zależy na tym, żeby się wyleczyć, a z tym będzie o wiele gorzej. Do sieci nie dostały się bowiem placówki, do których kolejki pacjentów są najdłuższe. Tak zwane kliniki jednego dnia, gdzie bez kładzenia pacjenta do łóżka wykonuje mu się zabieg i odsyła do domu. To głównie kliniki okulistyczne i ortopedyczne, w większości prywatne. Nie mają izby przyjęć ani szpitalnego oddziału ratunkowego, co uznano za warunek otrzymania ryczałtu. Zgodnie z przedwyborczą zapowiedzią PiS, że publiczne pieniądze nie będą trafiać do prywatnych kieszeni właścicieli klinik, którzy pracują dla zysku.

Tylko na Mazowszu poza siecią znalazły się aż 32 szpitale, do sieci trafiło 82. W Świętokrzyskiem poza siecią są tylko dwa. Ci pacjenci, którzy do tej pory mieli szansę na operację zaćmy lub wstawienie endoprotezy w klinice prywatnej (ale w ramach NFZ), od października nie mają tam czego szukać. Zostaną zapisani do kolejki w placówce sieciowej. Obietnicę, że dzięki sieci kolejki się skrócą, należy włożyć między bajki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj