szukaj
Bilans wizyty Donalda Trumpa w Warszawie. Co zapamiętamy?
Celem Trumpa w Warszawie było pokazanie się jako gotowego do objęcia roli przywódcy wolnego świata. Ale czy prezydent USA wypełni tę rolę w praktyce?
Donald Trump pokazał w Polsce inną twarz – politycznego nuworysza aspirującego do roli przywódcy Zachodu.
MSZ/Flickr CC by 2.0

Donald Trump pokazał w Polsce inną twarz – politycznego nuworysza aspirującego do roli przywódcy Zachodu.

Donald Trump pokazał w Polsce inną twarz – politycznego nuworysza aspirującego do roli przywódcy Zachodu. To tradycyjna rola prezydentów amerykańskich co najmniej od II wojny światowej. Akceptowana, kontestowana, ale w chwilach kryzysu zawsze oczekiwana. Że żyjemy w epoce, która wykazała, iż wbrew słynnej tezie Fukuyamy historia się nie skończyła, zgadzają się niemal wszyscy. Różne można z tego wyciągnąć wnioski.

Trump przemówił w Warszawie jako rzecznik jedności i obrony Zachodu, wspólnoty euroamerykańskiej, wręcz „cywilizacji zachodniej”. To zupełnie inna retoryka niż podczas kampanii wyborczej i pierwszych tygodni prezydentury Trumpa. Nie wszystkich liderów zachodnich zachwyci, jednak nikt otwarcie przeciw niej raczej nie wystąpi.

Sęk w tym, że wymowa jest niejasna: czy Trump wzywa do konsolidacji czy do jakiejś krucjaty przeciwko wrogom Zachodu? Do zacieśnienia współpracy wokół wartości demokratycznych i wolnościowych czy jakiejś wojny cywilizacji? Retoryka „cywilizacji zachodniej” to jednak język prawicy, wielu liderów zachodnich, z pewnością gotowych do obrony naszych wartości, raczej po taki język by nie sięgnęła, gdy wygłaszają ważne przemówienie o znaczeniu międzynarodowym.

Celem Trumpa – a właściwie jego sztabu politycznego – w Warszawie było pokazanie prezydenta jako gotowego do objęcia roli przywódcy wolnego świata. Ten cel został osiągnięty. Inna sprawa, czy w praktyce tę rolę Donald Trump z powodzeniem wypełni. Na razie tego nie widać. Najnowszy twardy sprawdzian – wspomniany przez prezydenta w Warszawie – to zagrożenie pokoju światowego, jakie przedstawia Korea Północna, prowokująca Trumpa do interwencji militarnej. Czy Trump ulegnie prowokacjom Kima?

Są inne testy: konflikty w Syrii i na Ukrainie, coraz twardszy kurs polityki zagranicznej Kremla. Niektórzy w przemówieniu dopatrzyli się najostrzejszego jak dotąd tonu Trumpa wobec Rosji. Nietrafnie. Bo mimo że nazwał jej działania zagraniczne destabilizującymi, to wyraził nadzieję, że stosunki Zachodu z Rosją wrócą do normalności. Co zresztą byłoby pożądane.

Jak Polacy zapamiętają Trumpa?

Przemówienie Donalda Trumpa na placu Krasińskich będzie w Polsce zapamiętane może bardziej niż przemówienia innych amerykańskich prezydentów w naszym kraju po 1989 r. Słusznie, bo część polska jego mowy była dobrze przemyślana i trafiała w polskie emocje i polską pamięć historyczną. Naturalnie odwoływała się do pozytywnych romantycznych stereotypów, nie wnikając w krytyczną ocenę naszej historii, ale trudno było się spodziewać w takim przypadku czegoś innego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj