Z życia sfer
Premier weszła ciałem
Specjaliści nie mają pewności, czy Beata Szydło zdołała w orędziu powiedzieć to, o co jej chodziło, a jak nawet zdołała, to czy naprawdę w to wszystko wierzy.

Ogólnoświatowa histeria związana z uchwaloną przez PiS, a następnie zawetowaną przez prezydenta Dudę ustawą o Sądzie Najwyższym, w ostatnich dniach sięgnęła zenitu. Zanim Andrzej Duda ogłosił weto, przeciwko ustawie zdążyła się opowiedzieć Komisja Europejska, swoje zaniepokojenie wyraziły Stany Zjednoczone, a w kraju doszło do serii gorszących incydentów. Np. posłowi PiS Stanisławowi Pięcie przez kilkadziesiąt minut uniemożliwiano wyjście ze znajdującego się w sąsiedztwie Sejmu sklepu monopolowego, w którym poseł ten dokonywał zakupów. Nabyte produkty Pięta prawdopodobnie zamierzał z okazji uchwalenia ustawy spożyć z kolegami, niestety, rozwydrzony tłum przebieg zaplanowanej przez niego uroczystości zakłócił, co wywołało zrozumiałe oburzenie posła, bo obrażało bliskie mu, tradycyjne polskie wartości.

Na ten oraz inne ataki premier Szydło odpowiedziała bardzo zdecydowanie w swoim telewizyjnym orędziu. „Nie damy się zastraszyć polskim i zagranicznym obrońcom interesów elit” ostrzegła. Z tym że niestety okazało się, że nie wiadomo, czy można ufać temu, co pani premier powiedziała, bo przez specjalistów od mowy ciała jej orędzie zostało ocenione nisko.

Specjaliści nie mają pewności, czy Beata Szydło zdołała w orędziu powiedzieć to, o co jej chodziło, a jak nawet zdołała, to czy naprawdę w to wszystko wierzy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj