Sądowe systemy informatyczne pod kontrolą Ziobry
Branża IT przypuszcza, że celem resortu sprawiedliwości jest jakaś forma usprawnienia systemu informatycznego.
Łukasz Katlewa/Wikipedia CC BY 4.0

Branża IT przypuszcza, że celem resortu sprawiedliwości jest jakaś forma usprawnienia systemu informatycznego.

W sporze o ustrój sądów powszechnych umknął ważny detal – enigmatyczny zapis de facto wywłaszczający polskich twórców oprogramowania obsługujących sądowe systemy informatyczne, czyli sądy, prokuratury i komorników. W świetle ustawy minister sprawiedliwości będzie mógł przekazać „uprawnienia wynikające z autorskich praw majątkowych” Skarbowi Państwa, na przykład gdy uzna, że „zagrożona jest sprawność działania lub ciągłość funkcjonowania” tych programów (niezbędnych z punktu widzenia „interesu państwa” i „dobra wymiaru sprawiedliwości”), albo gdy porozumienie z właścicielami ich praw autorskich „napotka przeszkody”.

Bardzo to nieprecyzyjne, mętne i grozi samowolą. Poza tym minister może też wymagać wglądu w dokumentację i kody źródłowe. Właścicielom software’u w ramach rekompensaty będzie się zaś należało wynagrodzenie ustalone na podstawie opinii biegłych, z którymi – a jakże – minister może się nie zgodzić.

Samo uzyskanie przez ministra sprawiedliwości kompetencji do swobodnego przyznawania uprawnień prawnoautorskich na rzecz Skarbu Państwa jest kontrowersyjne i stawia pod znakiem zapytania sens biznesowy oferowania usług IT polskiemu sądownictwu – wyjaśnia Michał Starczewski z Kancelarii Prawnej Bartkowiak Wojciechowski Hałupczak Springer sp.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj