Wystarczająco dobrzy?
W świecie, w którym ja nie oceniam ciebie, a za to ty nie oceniasz mnie, etyczność więdnie.

Nieczęsto zdarza się, że na naszych oczach rodzi się nowa idea moralna. Nie było nas na świecie, gdy nasi wielcy, acz wcale niedawni przodkowie powzięli nowe zasady moralne, uznawszy, że niewolnictwo jest haniebne, zaś przywileje wynikłe z urodzenia są niesprawiedliwe, podobnie jak dyskryminacja kobiet i ras, a za to każdy ma prawo do fizycznej nietykalności, do wolności i swobód obywatelskich. Najstarsi mogą za to pamiętać, jak rodziła się idea socjaldemokratyczna, w myśl której każdemu należy się elementarne zabezpieczenie materialne, przy czym uprawnienie to należy do zupełnie innego porządku niż obowiązek okazywania miłosierdzia i nadzieja skorzystania z jego dobrodziejstw.

Moralność rozwija się w czasach nowożytnych w tempie prawie tak spektakularnym jak nauka. Można czasami dostać od tego zawrotu głowy. Owóż w latach 70. XX w. zakiełkowała nowa koncepcja, streszczająca się w afirmacji umiarkowania w dobru, bycia dobrym tylko „wystarczająco”, good enough.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj