Wojsko zawarło kontrakt na okręty podwodne. Będziemy remontować blisko 50-letnie jednostki
Stary sprzęt musi być utrzymywany w sprawności z powodu ślimaczących się zamówień na nowy. Problem dotyczy nie tylko okrętów, ale również śmigłowców i czołgów.
Kondor został niedawno rozmontowany na części.
MON/Wikipedia

Kondor został niedawno rozmontowany na części.

Smutna rzeczywistość odbiega od ambitnych zapowiedzi. Zamiast wypatrywać nowych okrętów, polscy marynarze przedłużają życie dwóch po-norweskich Kobbenów, które przestarzałe były już w chwili ich pozyskania 15 lat temu. Inaczej przecież Norwegowie by się ich nie pozbywali. Z czterech okrętów tylko dwa – Sęp i Sokół – mają przed sobą jeszcze kilka lat służby. Kondor został niedawno rozmontowany na części, wkrótce pewnie ten sam los spotka Bielika, który jeszcze służy do ćwiczeń przy nabrzeżu. Polskie Kobbeny zwodowano w 1966 i 1967 roku. Stuknęła im więc 50-tka.

Okręty podwodne w wieku muzealnym

Kontrakt nie jest duży, raptem 2,4 mln złotych, i obejmuje naprawę urządzeń pokładowych. Część najbardziej zużytych zostanie wymieniona na te zdemontowane z pokładu Kondora. Chodiz o to by podwodniacy mieli jakikolwiek sprzęt do szkolenia. O możliwościach bojowych Kobbenów lepiej nie pisać, bo są prawie żadne. Nasz jedyny „poważny” okręt podwodny, ORP Orzeł, też nie ma szczęścia. Najpierw przedłużający się remont, potem problemy z powrotem do służby wskutek kłopotliwego uszkodzenia. Efekt jest taki, że Orzeł nadal nie może być wykorzystywany w pełni.

Zakup okrętów podwodnych nowego typu jest jednym z najbardziej opóźnionych programów zbrojeniowych. Według założeń Planu Modernizacji Technicznej wojska z 2012 roku, umowa miała być zawarta już w roku następnym. Jak realistyczny był to zamiar widzimy dzisiaj, kiedy pięć lat później umowy wciąż nie ma. MON chce ją podpisać w tym roku, ale to też jest mało realne. Pierwszy nowy okręt miałby trafić na Oksywie w połowie przyszłej dekady, wcześniej marynarze mogliby korzystać z „rozwiązania pomostowego” w postaci okrętu wypożyczonego do szkoleń. Ale to i tak kwestia lat – a przecież nadal nie ma żadnej umowy.

Śmigłowce reanimowane

W tym czasie żołnierze muszą na czymś ćwiczyć, załogi muszą utrzymywać nawyki. Jednym z podstawowych celów szkolenia jest perfekcyjne opanowanie posiadanego sprzętu, jakikolwiek on jest. Tak więc remont starego sprzętu jest koniecznością, nie tylko gdy chodzi o okręty podwodne. W czasie gdy lotnicy wojsk lądowych i marynarki wojennej czekają na nowe śmigłowce, te stare mają zyskać kolejne lata służby. To, o czym przez miesiące mówiło się cicho, teraz stało się faktem – maszyny Mi-14 mają mieć wydłużony resurs, czyli okres używalności. Dotyczy to obu ich wersji – poszukiwawczo-ratowniczej Mi-14 PŁ/R jak i zwalczania okrętów podwodnych Mi-14 PŁ. Podobnie jak w przypadku okrętów, powodem decyzji jest brak nowego sprzętu przy konieczności ciągłej realizacji zadań.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj