Trybunał Konstytucyjny: absurdów ciąg dalszy
Układ zamknięty
Zabawa w Trybunał Konstytucyjny trwa. Warto się jej przyglądać, bo ten eks­pe­ryment na ciele konstytucyjnego organu pokazuje, jak będą działać Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa i sądy powszechne po przejęciu przez PiS.

W zeszły czwartek PiS ogłosił, że jego kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego, w miejsce zmarłego prof. Lecha Morawskiego, będzie dr hab. Justyn Piskorski, szef Katedry Prawa Karnego UAM w Poznaniu. W poszukiwaniu, kto zacz, media dotarły do jego artykułu w miesięczniku lefebrystów „Zawsze wierni”, z kwietnia zeszłego roku. Artykuł jest o „kryzysie ojcostwa”, a autor stawia w nim śmiałe tezy. M.in. że nauczanie koedukacyjne sprawiło, iż chłopcy zniewieścieli, a dziewczynki zrobiły się „agresywne i asertywne”. Że „Przemoc w rodzinie jest pojęciem fałszywym”, bo ona się odbywa nie w rodzinie, gdzie jest mąż, żona i dzieci, tylko w nie-rodzinach, gdzie są partnerzy. Wreszcie, że walka z tradycyjną męskością „to walka prowadzona z Bogiem na wszystkich możliwych polach”.

PiS wybierze sobie do Trybunału Konstytucyjnego kogo chce. Jak zechce – wybierze konia (precedens jest: cesarz Kaligula zrobił swojego konia senatorem).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj