Kogo najbardziej dotknęła ustawa dezubekizacyjna
Brzytwa Błaszczaka
Dezubekizacja według PiS to golenie do gołej skóry. Ma boleć. Mniejsza, kogo i dlaczego.
Pracownica warszawskiej Milicyjnej Izby Dziecka, lata 80.
Witold Kuliński/Forum

Pracownica warszawskiej Milicyjnej Izby Dziecka, lata 80.

Ulotka zachęcająca do pracy w Milicji Obywatelskiej i Służbie Bezpieczeństwa, 1974 r. (reprodukcja)
FoKa/Forum

Ulotka zachęcająca do pracy w Milicji Obywatelskiej i Służbie Bezpieczeństwa, 1974 r. (reprodukcja)

audio

AudioPolityka Piotr Pytlakowski - Brzytwa Błaszczaka

[Artykuł ukazał się w POLITYCE w sierpniu 2017 roku]

Wojciech Raczuk, były milicjant z Białej Podlaskiej, który ani jednego dnia nie przepracował w Służbie Bezpieczeństwa, z pisma Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA dowiedział się, że podjęto decyzję obniżającą jego rentę inwalidzką. Dotychczas dostawał nieco ponad 2 tys. zł, od 1 października jego renta wyniesie 854 zł na rękę. – Opłaty za mieszkanie i leki wynoszą ok. 800 zł – mówi. – Nie wiem, jak za 54 zł mam przeżyć miesiąc.

Marian L. dostał nowe wyliczenie resortowej emerytury. Z prawie 4 tys. zł spadnie mu do 1,7 tys. zł. Nie był w SB, ale pod koniec lat 80. skończył kilkumiesięczny kurs organizowany w Legionowie przez Wyższą Szkołę Oficerską. Do 2007 r. był policjantem.

1 października wchodzi w życie tzw. ustawa dezubekizacyjna (o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy policji i służb specjalnych oraz ich rodzin). Dotyczy osób, które zaczynały służbę w czasach PRL i, jak określono: pełniły ją „na rzecz totalitarnego państwa”. Uchwalono ją 16 grudnia 2016 r. podczas słynnej już nocy, kiedy marszałek Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej, gdzie nie wpuszczono części posłów opozycji. Wszystko odbywało się w pośpiechu, głosowania nie poprzedzono konsultacjami, zamarkowano debatę. Przepchnięto przepisy wadliwe i według wielu prawników niezgodne z konstytucją.

Dezubekizacja dla 50 tys.

Zgodnie z ustawą obniżono do najniższego wymiaru emerytury i renty tych, którzy przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa PRL całe dorosłe życie, ale też tych, którzy u schyłku PRL zaledwie otarli się o SB, przeszli weryfikację i w III RP byli funkcjonariuszami policji czy UOP/ABW. Ustawa obejmuje też absolwentów i studentów WSO w Legionowie kształcącej kadry dla SB, a nawet uczestników kursów organizowanych przez legionowską szkołę. Tnie równo. Tyle samo – czyli 1,7 tys. zł – emerytury dostanie posterunkowy z wiejskiego komisariatu i były komendant główny policji. Taka sama renta inwalidzka i rodzinna – 854 zł – przypadnie osobom przewlekle chorym oraz żonom lub dzieciom zmarłych funkcjonariuszy, także tych, którzy polegli z rąk bandytów.

Współautor ustawy Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji, oszacował, że tzw. regulacje emerytalne (czytaj: obniżki) obejmą ok. 32 tys. osób. – To nieprawda – mówi Zdzisław Czarnecki, szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. – Nie uwzględnił między innymi pobierających renty rodzinne. Wyliczyliśmy, że ustawa uderzy w co najmniej 50 tys. osób.

Dotyczy nie tylko byłych esbeków, ale też funkcjonariuszy BOR, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Żandarmerii Wojskowej (dawniej WSW), pracowników pionu wywiadu i kontrwywiadu, łączności i techniki MSW i wszystkich służb resortu wykonujących zadania m.in. dla SB, np. departament PESEL czy Zakład Konstrukcji Sprzętu Operacyjnego. A także byłych milicjantów nadzorujących administracyjnie lokalne piony SB, w tym komendantów wojewódzkich MO i część ich zastępców. Lista jest długa, liczy kilkadziesiąt pozycji.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj