Poparzone meduzami
Zaczyna się rok szkolny, z programu lektur wypadł niezrównany Bułhakow, w to miejsce weszły jakieś pokraczności.

Nie będziemy brały udziału w dyskusjach o tym, czemu w Polsce nie ma opozycji. Ani w tych, czemu Polacy wolą zamordyzm od demokracji. Nie chodzi o to, że nam się znudziło, mamy taki kaprys lub się obraziłyśmy na świat. Po prostu bicie piany po raz tysięczny niewiele zmienia. Poza tym tak trudno zrozumieć cudze wybory. Nawet jeśli wchodzi się w rolę antropolożki badającej inne kultury. Czasami brakuje metody badania: uczestnicząca, zza biurka, dystansująca się? Co wybrać, aby zgłębić skomplikowane procesy myślowe rodaków? Bo tu awantury z sądami, Trybunałem, finansowaniem armii, a sondaże rosną. Dziwne to plemię. Nasze plemię.

Przypomina nam się bohaterka powieści „Gorące mleko” Deborah Levy. Z niedokończonym doktoratem, z hipochondryczną matką i niepoukładanym życiem osobistym i zawodowym. Sofia patrzy na ludzi jak na okazy do zbadania. Inaczej nie rozumie ich zachowania i reakcji. Stara się więc przybierać pozę naukowczyni studiującej z zainteresowaniem obrzędy oraz rytuały.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną