Mizerski na bis
Minister daje wyraz
Trochę się dziwię, że mimo tego, co Jaki mówi, panuje opinia, że nie ma on zielonego pojęcia, jak funkcjonuje miasto, i kompletnie nic nie wie o jego mieszkańcach.

Jednym z niekwestionowanych osiągnięć tzw. dobrej zmiany jest wypromowanie wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego – polityka przebojowego, potrafiącego swój bezkompromisowy stosunek do naszej rzeczywistości przekonująco wyrazić za pomocą trudnych słów, takich jak hatakumba. Niektórzy zarzucają Jakiemu, że jest to słowo, którego nie rozumie, ale prawda jest taka, że nie on jeden. Zresztą Jaki od dawna daje dowody, że rozumienie tego, co mówi, nie jest dla niego najważniejsze. Moim zdaniem najważniejsze, że jest wykształcony i nieobce są mu różne wyrazy, których używa chętnie i jest w tym autentyczny. Może będę kontrowersyjny, ale uważam, że gdy powiedział hatakumba, prawdopodobnie o coś mu chodziło, dlatego powinniśmy starać się go zrozumieć, chociaż oczywiście nie będzie to łatwe.

Ponieważ Patryk Jaki jest politykiem zamieszkałym w Warszawie, nic dziwnego, że tym, co go irytuje, jest panująca w owym mieście lewicowa ideologia „skoncentrowana na tym, żeby tępić ludzi jeżdżących samochodem” oraz „nakierowana na to, że wszyscy mają jeździć rowerem albo korzystać z chodnika”. Na taką ideologię Jaki zgody nie wyraża i trudno mieć mu to za złe, gdyż samochód jest symbolem nowoczesności, a rower to prymitywny pojazd wieśniaków i lewaków, który w wielkim mieście tylko tamuje ruch.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj