Gersdorf na ślubowaniu sędziego dublera. Niesmak pozostanie na długo
Do tej pory Gersdorf stała na stanowisku, że wybór i zaprzysiężenie dublerów są nielegalne.
Małgorzata Gersdorf
Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta

Małgorzata Gersdorf

Poniedziałkowa obecność Pierwszej Prezes SN Małgorzaty Gersdorf w Pałacu Prezydenckim na uroczystości zaprzysiężenia Justyna Piskorskiego do Trybunału Konstytucyjnego wzbudziła konsternację.

To zaprzysiężenie jest bowiem kolejnym aktem naruszenia konstytucji przez prezydenta Andrzeja Dudę: zamiast odebrać przysięgę od któregoś z dwóch sędziów prawidłowo wybranych do TK październiku 2015 roku, zaprzysiągł kolejnego dublera, wybranego po śmierci dublera Lecha Morawskiego. Obecność prezes Gersdorf tym większe wywołuje zdziwienie, że do tej pory zarówno ona, jak i SN stali na stanowisku, że wybór i zaprzysiężenie dublerów są nielegalne.

Czym kierowała się prezes Gersdorf

W dodatku rzecz miała miejsce na tydzień przed zapowiedzianą przez prezydenta prezentacją jego projektu ustaw o krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. W tym kontekście jej obecność mogła być odczytana jako dowód na porozumienie, że w zamian za to prezydent w projekcie ustawy o SN oszczędzi sędziów albo przynajmniej panią prezes (PiS chce się pozbyć z SN wszystkich).

To przypuszczenie mogła podsycić odpowiedź Biura Prasowego SN na pytanie portalu naTemat.pl: „Obecność Pani Prezes wiązała się przede wszystkim z potencjalną możliwością rozmowy z Panem Prezydentem na temat Sądu Najwyższego i projektowanych zmian”.

We wtorek ukazał się oficjalny komunikat rzecznika prasowego SN, sędziego Michała Laskowskiego: „W trudnym okresie stresów i przepracowania każdemu z nas zdarzają się kroki podjęte bezrefleksyjnie, z przeoczeniem specyficznych uwarunkowań, które powinny być brane pod uwagę w działalności publicznej Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego”. To też nie wygląda zręcznie, bo sugeruje, że pani prezes zdarza się podejmować strategiczne decyzje bezrefleksyjnie, pod wpływem stresu. I w dodatku bez konsultacji.

Tak czy inaczej – niesmak pozostał

Tym bardziej że do tej pory prezes Gersdorf, dzięki swoim zdecydowanym wypowiedziom przeciwko łamaniu konstytucji i zasad państwa prawa przez partie rządzącą i wzywaniem sędziów do sprostania wymogom niezawisłości, była symbolem oporu przeciwko zamachowi na niezależność sądownictwa i konstytucję.

Niestety, ten niesmak może mieć wpływ na gotowość masowego oporu społecznego przeciwko kolejnym zamachom PiS na sądy.

Niezależne sady są nam niezbędne niezależnie od tego, czy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego zajmuje postawę pryncypialną, czy gotów jest iść na koncesję. Ale nie ma niezależnych sądów bez niezawisłych sędziów. A jeśli sędziowie czynią gesty, które mogą sugerować chęć kompromisu co do przestrzegania konstytucji, to ludzie nie uwierzą, że sądy z ich udziałem będą niezależne.

Symbole i gesty się liczą. Szczególnie w takich czasach. A sędziowie liczyć mogą już tylko na „ulicę i zagranicę”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj